Mozliwe, ze zdrowie we wczesnym dziecinstwie zawdzieczam takze temu, ze
nigdy nie chodzilem do zadnego zlobka, przedszkola, ani nie jezdzilem na
zadne obozy harcerskie itp.


Osobiście nie sądzę, to w sumie ma nie takie wielkie znaczenie. Mój syn
chodził do przedszkola i jeździł na obozy, a do 20 roku życia jego organizm
nie znał antybiotyku. (Karmiony cycem pół roku) A starsza córka (karmiona
cycem półtora! roku!) złapała jako niemowlak zapalenie płuc. Najmłodsza jako
miesięczne niemowlę (jeszcze niezaszczepione) zachorowała na koklusz -
błogosławię tego, który szczepionkę na koklusz wynalazł, bo aż za dobrze
wiem jak ta choroba wygląda i wiem ile dzieci żyje dzięki niej.
Nie ma nigdy stuprocentowej pewności. Gadanie, że szczepionki przynoszą
więcej szkody niż pożytku jest durnym bleblaniem i niczym więcej.
Jednostkowe przykłady ("mojemu dziecku zaszkodziła szczepionka - szczepionki
są złe!", "nie chodziłem do złobka to nie chorowałem") są o kant dupy
rozbić.


· 

Jesteśmy już po wizycie u weterynarza. Okazało się że moja szczurzyca ma zapalenie płuc. Szczerze mówiąc byłam przyjemnie zaskoczona wetem. Wział na ręce pooglądał i osłuchał. Dostała jakiś antybiotyk który mam rozpuszczać w wodzie przez 7 dni i do tego witamina C. A potem poczwórna dawka Vibovitu dla niemowląt. Jeżeli nie będzie poprawy to wtedy będzie kombinował z zastrzykami choć jak powiedział wolałby tego uniknąć. Okazało się że przyczyną tego zapalenia może być suche powietrze jakie mamy w domu.

Trzymajcie za nas kciuki

lama może poszukaj jej koleżanki w podobnym wieku?

Gdybym miała taką możliwość, to bym poszukała. Ale muszę niestety skończyć z trzymactwem szczurów na jakiś czas, być może na zawsze. Jeżeli dobiorę kolejnego szczura, to i tak któryś z nich umrze pierwszy i ten drugi zostanie sam, i co wtedy, znowu brać następnego? Błędne koło...
Najpierw głównym powodem była konieczność kwarantanny (od 2 lat miałam w stadku zapalenie płuc i non stop któryś ze szczurów był chory, Loyse była chora 2 razy - ostatni raz w listopadzie zeszłego roku, ale zapalenie zostało zaleczone; byłam z nią u weterynarza przy okazji leczenia Sepsy i mała jest zdrowa, płucka ma czyste, wet twierdzi, że skoro nie choruje już od ponad pół roku, to najprawdopodobniej się uodporniła; jeżeli wezmę kolejnego szczura, to ten cholerny wirus pewnie znowu mi się odnowi, zaatakuje nowego szczura... Muszę po prostu zdezynfekować wszystkie klatki i poczekać tak długo, jak trzeba, żeby to się wreszcie skończyło...).
Teraz głównym powodem jest mój alien - nie wezmę następnego zwierzaka, bo to by było zwyczajnie nieodpowiedzialne. Jeżeli dzieciak będzie miał alergię, to Loyse zaopiekuje się moja siostra, psa zabierze mój tata - na drugiego szczura rodzice się nie zgodzą, bo oni tych zwierzaków nie cierpią i jeden w domu to dla nich i tak za dużo... No i ja zwyczajnie nie dam rady zajmować się niemowlakiem, psem, stadkiem szczurów, kończeniem studiów i pisaniem 2 prac magisterskich jednocześnie.

Wystawiłam ogłoszenie, ale nie jestem zdecydowana w 100% na oddanie Loyse... Nie wiem co pocznę, muszę jeszcze trochę pomyśleć, pogadać z kilkoma osobami i wtedy podejmę ostateczną decyzję.

moja Ada od listopada jest na glutenie,ma 9 lat od 3 roku życia była na diecie bg.wszystko ok oprócz tego że nie zna smaku wielu potraw i jest pewna że tego czy tamtego nie lubi i koniec.najgorsze ze nie ma apetytu,
nie jadła w szkole śniadania,wykupiłam obiady bo może z dziećmi nauczy się jeść.Wiem że potrzeba czasu, a jest drobna i szczuplutka wzrostem rok do tyłu.
nie ma celiakii to alergia prawie na wszystko, która wywołała ostre zapalenia jelita grubego,nie było biegunek,bólu brzuszka,wysypek...tylko była mniejsza od rówieśników. Alergia miała minąć z wiekiem i tak się stało (jak na razie).Prowokacja pomyślna,wyniki w grupie wątpliwych czyli na granicy,ale lekarz zdecydował o kontynuacji diety glutenowej.
Aha często chorowała jako niemowlę (zap.oskrzeli i płuc) po przejściu na dietę bg cudownie przestała chorować!!!!!!!!!!!!Mam nadzieję że nadgoni rówieśników a nawet jeśli nie to dziewczynka może być drobniejsza mam nadzieję ze nie nakłada się kilka przyczyn bo testów na hormon wzrostu nie przeprowadzono gdyż nawet jeśli go brakuje nie kwalifikuje się na leczenie!!!!!bo co jakiś czas tempo wzrostu jest o.k. i wzrost wskakuje w centyle. Może to trwać jeszcze trochę (nadgonienie) gdyż może dopiero w okresie dojrzewania ruszą hormony zobaczymy...
Powodzenia.Jak czytam o cierpiących dzieciaczkach to problemy które my przeszliśmy maleją.nawet biopsja idzie w zapomnienie ...cudownie jeśli nie trzeba tego robić,ale jak sprawdzić inaczej kosmki?

· 

zancia trzymaj się Kochana!!! Serce mi rozrywa, jak czytam Twój post.......ryczę jak bóbr i wyobrażam sobie, co by było, jakby mnie to spotkało.........Musisz ufać lekarzom, jak mówią, że najgorsze za Wami to za Wami ------- będzie dobrze!!!!!! Nie kłóć się już z mężem - mu również jest ciężko, nie umiecie sobie poradzić z tą sytuacją, ale to jak najbardziej zrozumiałe. Masz w tej chwili przestać płakać - weź się w garść!!! Uwierz, że Twoje dziecko wyzdrowieje - bywają gorsze choroby, małe dzieciątka mają nowotwory, poważne wady serca - nie mają szans na wyleczenie . Twoje ma zapalenie płuc i ma szansę , a raczej napewno wyzdrowieje - musi i kropka! Koniec z użalaniem, płakaniem i brakiem nadzieji - teraz masz się uśmiechnąć, bo Twoje dzieci potrzebują silnej mamusi! Poszperałam trochę w necie i niemowlaki zawsze z płucami muszą być leczone w szpitalu.

Tzn? Lekarka zapalenia płuc nie rozpoznała?


U niemowlecia zapalenie płuc moze sie rozwinac w ciagu kilku godzin.Zuza kaszlała dwa dni ale lekarka stwierdziła,ze osłuchowo jest ok wiec to przez zabkowanie napewno.Dobe pozniej juz była w szpitalu....

[ Dodano: Czw 05 Paź, 2006 ]

Jak sie czujesz Agati?


Lepiej. Od kilku dni nic mnie nie boli, jestem tylko troszkę osłabiona i ta krew z nosa...

Za to myśl o zbliżającym się usg tak mnie stresuje, że co noc miewam koszmarne sny Śnią mi się same "głupoty", które niestety potem roztrząsam i niepotrzebnie się denerwuję.

Dodatkowo mam kilka smutników - po pierwsze spsuło nam się autko i to akurat teraz kiedy jest najbardziej potrzebne I dowiedziałam się od koleżanki, że jej maleńkie dzieciątko (7 tyg) spędziło 3 tygodnie w szpitalu, bo dostało zachłystowego zapalenia płuc

Nawet nie wiedziałam, że jest takie zapalenie, a to ponoć bardzo częste u niemowląt. Jej maluszek zachłysnął się pijąc mleko z piersi - do tego stopnia, że stracił oddech i zrobił się siny. Myśleli, że już po nim... Koszmar jakiś...

Znalazłam parę ciekawych rzeczy na temat szczepienia pneumokoki. Może komuś się to przyda...

Szczepionka nazywa się Prevenar.

Pneumokoki mogą wywoływać choroby, takie jak: zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zakażenie krwi (bakteriemię oraz posocznicę).

Tolerancję nowej szczepionki przeciwko pneumokokom oceniono w badaniach klinicznych na bardzo duzej grupie niemowląt. Najczęściej spotykane działania niepożądane to: odczyn w miejscu wstrzyknięcia, senność, brak apetytu, gorączka. Działania te mają charakter przemijający.

Podanie nowej szczepionki pneumokokowej jest możliwe począwszy od 2 miesiąca życia / zgodnie z Kalendarzem Szczepień / Niemowlęta i małe dzieci w wieku poniżej 6 miesięcy otrzymują trzy dawki szczepionki w odstępie przynajmniej 1. miesiąca, a w 2. roku życia czwartą dawkę. Dzieci w wieku 7-11 miesięcy otrzymują dwie dawki w odstępie przynajmniej jednego miesiąca i trzecią dawkę w 2. roku życia. Dzieci w wieku od 12-23 miesięcy otrzymują dwie dawki w odstępie przynajmniej 2 miesięcy. Dzieci w wieku 2-5 lat otrzymują 1 dawkę szczepionki. Proszę spytać lekarza o najodpowiedniejszą dla swojego dziecka metodę szczepienia.

Opkowanie tej szczepionki kosztuje ok 280 zł. ale niestety nie wiem na ile to szczepien.

Witam! Moja Paulinka jest wcześniakiem ma skończone 2 miesiące w niedzielę zaniepokoił mnie jej kaszel i odwiedziłam pediatre skierował Paulinke na oddział dziecięcy diagnozą było zapalenie lewego płucka. Na drugi dzień jej pobytu w szpitalu stan jej sie pogorszył podają większą ilość antybiotyku i z tego co lekarz mówi to zapaleniu potrzebne jest 2-3 dni by się rozwinęło a potem mogą dokładnie stwierdzić i obserwować jej stan. Podłączona była do aparatury z tętnem, a obok jej były rurki do gardła i tlen to mam nadzieję ze jej oczyszczali coś dokładnie wypytam się jutro jak pójdę od niej. Mam nadzieję że wróci przed swietami do domku.

mam zapytanie czy jest to w jakiś stopniu niebezpieczne?

joan to co to biedze dziecko ma sie nabawić zapalenia oskrzeli albi płuc to dopiero zacznie mu leczyć "katarek" Mozna a nawet trzeba Przecież nawet sam Cebion mozna dzicku podawać w kropelkach 2 razy dziennie po 5 kropli przy katarku do tego sól fizj. do noska albo woda morska! Mozna też Euphorubium homeop. psikacz do noska - jest bezpieczny dla niemowląt!!! Niech leczy bo bida bedzie

Babeczki ide spac, bo mnie juz cos ścieło (noc nieprzespana i nie wiem jaka mnie dzis czeka ).
Baaardzo wam dziękuje za milusi wieczór Oby więcej takuich chwil

Dobranoc Kochane

Krztusiec jest uważany za najniebezpieczniejszą szczepionkę odpowiedzialną za największą ilość okaleczeń i śmierci. Moja starsza córka nie miała szczepionego krztuśca, ponieważ w wyniku zakażenia szpitalnego miała ciężkie zapalenie płuc. Bardzo dużo dzieci choruje na krztuśca wszczepionego szczepionką, który jest gorszy od zwykłego, bo jest trochę inny no i wszczepiony od razu w głąb organizmu, dziecko nie ma jak się obronić. A te 100 przypadków krztuśca odnotowane w tym roku w Polsce dotyczą oczywiście osób w pełni zaszczepionych!!! W zeszłym roku była epidemia krztuśca na Pomorzu - chorowały osoby zaszczepione. Rzeczywiście Japończycy bardzo ostrożnie podchodzą do szczepień. Kiedy wycofali szczepionkę na krztuśca, skończyła się i ta choroba, bo organizm człowieka lepiej sobie radzi z nią bez szczepień. Szczepionki niestety wprowadzają wiele chorób w innej groźniejszej postaci tam, gdzie w sposób naturalny już zostały opanowane. Japończycy w ogóle nie szczepią małych dzieci - noworodków i niemowląt, więc nie występuje u nich Poszczepienny Syndrom Śmierci Łóżeczkowej. Z tą gruźlicą to jakieś oszustwo, może mają za dużo szczepionek, to skandal, oni łamią przepisy!!!

Neo

[ Dodano: Sro 04 Paź, 2006 ]

Dzieciom antybiotyków się nie podaje

Topcia, współczuję Weronice w takim razie, jakby - tfu, tfu - miała przechodzić zapalenie płuc. Ja nie jestem zwolenniczką antybiotyków (zawsze i wszędzie), ale byłabym niespełna rozumu, gdybym leczyła homeopatią 6-cio tygodniowe niemowlę z zapalenia płuc. Przeczytaj, proszę ten artykuł. Ja nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, co to jest homeopatia, teraz trochę poczytałam (nie tylko ten artykuł) i już nie jestem sceptycznie nastawiona. Jestem zdecydowanie przeciwna. Nie wierzę w takie teorie jak "pamięć wody" i uważam, że właśnie ten apetyt firm farmaceutycznych objawia się również w przypadku leków homeopatycznych. A skuteczność homeopatii? Jak dla mnie efekt placebo. Oczywiście nie można o tym mówić w przypadku małych dzieci, ale może gdyby tej homeopatii nie zastosować, dziecko by wyzdrowiało w tym samym tempie?

1
my też chodzilismy jak Ela miała 4 miesiące. Tylko póxniej spędziłysmy parę upojnych dni i nocy w szpitalu z antybiotykiem i zachłystowym zapaleniem płuc. I tak się przygoda niefajnie skończyla. Czego bardzo żałuję, bo cała nasza trójka miała z niej radochę A teraz nie wiem, czy jest sens wracania na zajęcia 9albo raczej rpozpoczynania ich znowu) bo ten fajny odruch co mają noworodki już dawno zanikł. A może wy wiecie, czy jest teraz sens latania na zajęcia dla niemowlat - poza tym oczywistymw postaci uspołeczniania i zrobienia dziecku i rodzicom przyjemności?


Hmm no wiesz sa zajęcia i zajęcia...u nas bardzo dbają o bezpieczeństwo dzieci, nawet do przesady i czasami z Daga się wkurzamy czemu czegoś nowego nie robimy. Ale oni dbaja aby byly maksymalnie 3 zanurzenia na zajęcia, patrzą reakcje dziecka przed zanurzaniem i wtedy wiadomo czy nurkować czy nie.Moze u was nie do końca były te standardy bezpieczeństwa zachowane. Gdy po przerwie sie przychodzi to trzeba powtarzać zajecia...aby dziecko sobie przypomniało. Gajka juz opanowała ten odruch zamykania gardła i nurkuje z otwartymi ustami ale wg mnie spróbujcie ponownie isc na basen. Czasami zaczynaja ze starszymi dziećmi, może dłużej trzeba będzie uczyć tych odruchów(które faktycznie zanikają po 6 miesiącu podobno).Albo zaczekać, mnie nauczyli rodzice jak miałem 1.5 roku...pamiętam jak latałem z gołym tyłkiem po plaży z dmuchaną meduzą

[ Dodano: Wto 12 Sie, 2008 09:19 ]

Joa, kilka postów temu napisałaś coś takiego

...Ale wydaje mi się, że najważniejsze zawsze jest to, żeby wiedzieć iż mamy wybór - dokładnie tak jak z pieluchowaniem, żywieniem niemowląt oraz leczeniem. Mamy wybór czy zakładamy dziecku chemicznego pampersa czy materiałowe cudo, czy dajemy mu mleko modyfikowane czy zbożowe naturalne, czy ładujemy w niego antybiotyk "bo lekarz tak kazał, a ja się boję" czy podejmujemy się ciut dłuższego ale mniej inwazyjnego leczenia, które nie daje żadnych skutków ubocznych.
Trzeba po prostu podążać za własną intuicja i wziąć odpowiedzialność za własne decyzje.

i mam pytanie-prośbę w zwiazku z Twoją wypowiedzią, czy mogłabys coś więcej napisać o mleku modyfikowanym rozumiem, że nie jestes jego zwolenniczką? Dlaczego? i co masz na myśli pisząc "zbożowe naturalne"?

Co do antybiotyków to wydaje mi sie, że chodzi tu o dokładne rozpoznanie przez lekarza i to dobrego lekarza, co dolega dziecku, jeśli ma faktycznie zapalenie płuc to nie wydaje mi się żeby homeopatia cos w tym momencie pomogła, jakoś ta teoria do mnie nie przemawia. Problemem jest to, że lekarze czasem podają antybiotyk bez zastanowienia na wszelki wypadek i tego nie popieram.
Pewnie, że najlepiej byłoby wracac do zdrowia bez antybiotyku, ale czasami nie da się inaczej.

dzis odebralam wypis ze szpitala i przejrzalam poprzedni wypis gdy mial zapalenie pluc i doczytalam ze bakterie jakie mial w oskrzelach to pneumokoki jest ich nosicielem, skad on to cholerstwo ma

Wieksza czesc swiata ma pneumokoki-bakterie jak kazde inne.Nie w tym rzecz,zeby nie miec tylko zeby sie ustrzec przed ich namnazaniemktore prowadzi do rozmaitych chorob.Po to jest profilaktyka i szczepionki.Tu jest cos tam,a w ogole jest w internecie sporo,poczytaj sobie http://www.pneumokoki.pl/mtxt/a,1,1
Piewka gotuj warzywka i miesko i miksuj,nie przyprawiaj sola,cukrem tylko(jezeli chcesz,ziolami).Im dluzej dziecko bedzie jadlo jedzenie niesolone i nieslodzone tym lepiej dla niego,wspolna micha niemowlaka i rodzicow to kiepski pomysl,chyba ze rodzice jedza bardzo zdrowo.

A na WOŚP nie dwałam, nie daję i nie dam.


Ja dawałam, daję i dam. Od momentu, kiedy sprzęt WOŚP uratował zdrowie, a nawet życie mojego synka, który zachłysnął się wodami płodowymi i zaraz po narodzinach chorował na zapalenie płuc.
Lekarze w szpitalu MSWiA w Warszawie wyraźnie powiedzieli mi, że gdyby nie WOŚP część niemowlaków zmarłoby, bo nie byłoby dla nich inkubatorów.

wiec tzw glod nikotywnowy czy alkoholowy to wymysl?.......hmmm oookeeejj.....
" Z paleniem tytoniu przez rodzicow laczone jest wieksze ryzyko wystapienia u ich dzieci zespolu naglej smierci niemowlecia, wzrost zachorowan na choroby drog oddechowych (przeziebieie, grypa,zapalenie oskrzeli,astma) oraz czeste infekcje uszu w pierwszym roku zycia, oslabienie funkcji pluc i zmiejszenie ich pojemnosci. Dochodzi do tego zwiekszone ryzyko wystapienia prochnicy w pozniejszym okresie zycia. Dzieci palaczy nie tylko choruja czesciej od dzieci rodzicow niepalacych, ale ich choroby trwaja dluzej. Im wiecej osob palacych w domu,tym wieksze zagrozenie zdrowia, gdyz poziom kotyniny( pochodne nikotyny) we krwi jest bezposrednio zalezny od liczby palaczy, w ktorych towarzystwie dziecko przebywa.( ryzyka nie eliminuje wycodzedzie z domu na papierosa ) Zgodnie z wynikami badan, dzieci wychowujace sie w domach, w ktorych palacze pala na zewnatrz, nadal sa o 70% bardziej narazone na dzialanie czasteczek szkodliwych dla pluc niz dzieci z domow, w ktorych nikt nie pali." to mam w ksiazce " Pierwszy rok zycia dziecka" Heidi Murkoff, Arlene Eisenberg i Sandee Hathaway B.S.N (wstep i konsultacja naukowa prof. zw. dr hab. n. med. Marian Krawczynski I Katedra Pediatrii Akademii Medycznej im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu
jeszcze gdzies wyczytalam ze palenie w ciazy moze byc przyczyna poronienia bzdury czy nie bzdury ja tam zaluje ze nauczylam sie palic, teraz tez mnie ciagnie.
P.S. u niektorych widze brak konsekwencji.....u wlasnej matki/tesciowej przeszkadza "smrod z paszczy" po wypaleniu peta a wlasny nie????????

Masz racje Betsy nigdy nie obudzilam malej na karmienie, a do nocnej pobudki sie przyzwyczailam tak ze po ostatnim szczepieniu kiedy mala sie nie obudzila ja o stalej porze bylam gotowa do akcji.
Co do przybierania jedni lekarze uwazaja ze od 300 g na miesiac na piersi jest OK a inni uwazaja ze musi przybierac duzo wiecej wg ostatnich danych WHO minimum na piersi to 480 g na miesiac. Niektorzy lekarze lubia grubiutkie niemowlaki inni chudsze.
Kilka plusow karmienia naturalnego.
Mleko zawiera beta-laktoglobuliny, które sa silnymi alergenami, wystepuja w ilosciach sladowych w mleku matki natomiast mleko krowie zawiera ich wieksze ilości dlatego mogą powodowac uczulenie na bialko mleka krowiego, może to dotyczyc nawet 7% dzieci karmionych sztucznie.
Żelazo z mleka kobiecego wchłaniane jest w 70% z mleka modyfikowanego zas zaledwie w 10 - 20%.
Jest wiele dowodow ze osoby karmione w piersia rzadziej maja alergie, nie bywaja otyle, maja mniejsza skłonność do przeziębień, zapalen pluc i oskrzeli, nadciśnienia, chorob wiencowych, próchnicy, wad zgryzu i nowotworow.


Interesujące jest to, że szczurki mimo iż nie są spokrewnione wszystkie chorują ... to trochę dziwny zbieg okoliczności. Proszę mi napisać czym je Pani żywi, skąd zostały kupione, czy coś wiadomo o ich przodkach?


Nie rozumiem, dlaczego uważa Pani Dr "że wszystkie" chorują.
Zachorowały tylko 3 do tej pory, ze wszystkich moich szczurków.
A mam ich obecnie 6, a pochowanych w ciągu ostatnich 10 lat blisko 20 osobników .
Niestety zdecydowana większość nie dożywała takiego wieku (nowotwory i zapalenia płuc).

O pochodzeniu:
Pierwsza chora samiczka była z zoologa.
Druga z forum internetowego. Miała niespokrewnionych rodziców, ale więcej o nich nie wiem.
Obecny chłopiec został przez mnie przygarnięty dopiero rok temu, jako dorosły szczur. Jego matka została sprowadzona z Holandii, ojciec to Polak. Jego ojciec zmarł kilka miesięcy temu (niewydolność krążenia).
Matka zmarła wcześniej. Podobno we śnie i przyczyna śmierci nie została wyjaśniona.

Karmione są Meganem owocowym + ziarno kupowane na bazarze (pszenica, słonecznik, kukurydza, dynia....), do tego sucha psia karma (Acana lub Orijen, czasem RC), od czasu do czasu kaszki niemowlęce, marchewka, jabłko, biały serek, jajko na twardo, gerberki dla niemowląt itd.

Maleństwo, Stefanek, Grafen Walder to jeden i ten sam koń.
Ma cztery tygodnie, a od dwóch już bez matki. Oddał nam (Fundacji Pro Equo) go rolnik, dla którego był problemem, mianowicie Grafen zachorował na kulawkę. Trzebabyło malca co kilka godzin podnosić i dosadzać do cyca, co było ponad siły właściciela.

Zabraliśmy to dwutygodniowe końskie niemowle do kliniki we Wrocławiu. Tam okazało się, że kulawka to nie wszystko.
Koń chorował dodatkowo na zapalenie płuc a do tego miał przetokę i mocz wydalany był przez pępek.

W klinice przeszedł płukanie stawów, antybiotykoterapię i laparotomię.

Po dwutygodniowym pobycie w klinice Grafciu wrócił do Fundacji. Konik czuje się juz dobrze, ale nam został do spłacenia rachunek na 1500 zł. Oprócz tego kończy się specjalne mleko dla maleństwa które konio dosłownie pochłania w gigantycznych ilościach.
Wiecej informacji na stronie fundacji www.proequo.pl i bezpośredni linko do tematu Grafen Waldera
http://www.proequo.pl/forum/viewtopic.php?id=611&p=1

Jesli ktos chciałby pomóc prosimy o kontakt. Wszelkie namiary znajdziecie Państwo na naszej stronie.
Pozdrawiamy-Pro Equo

Grafenik

witam niewitanie , nie witam każdą z osobna bo jeszcze kogoś pominę i bedzie klapa

podobno donoszone niemowleta nie mają problemu z pokonaniem zapalenia płuc

Fragment rozmowy z profesorem Andrzejem Jaczewskim z "Gazety Wyborczej":

Ostatniego grudnia 1955 roku wróciliśmy z matką do Warszawy. W Instytucie Matki i Dziecka dostałem stypendium i zainicjowałem badania nad przyczynami zgonów niemowląt. Wtedy panowała nauka radziecka, tzw. pawłowizm. To było tylko teoretycznie oparte na nauce Pawłowa, bo Pawłow był wielkim uczonym, natomiast ten pawłowizm to podczepianie się idiotów pod autorytet.

Na czym to polegało?

Na tzw. hamowaniu ochronnym. Teoria była taka, że nie trzeba operować, żadnych zabiegów, tylko pacjent musi spać i sam organizm zwalczy chorobę. Antybiotyk - tak. I taka cholerna baba, nasza szefowa, propagowała ten pawłowizm w Instytucie Matki i Dziecka. Pamiętam jak dzisiaj przypadek - było takich dużo - że przywieźli do szpitala niemowlę, chłopca. Był synem lekarza i miał zapalenie opłucnej z ropniem i z wentylem, czyli sytuacja, że płuco jest uciskane przez ropę, przy każdym wdechu wchodzi tam powietrze i już nie wychodzi. Ucisk na płuco jest coraz większy i dzieciak się dusi. Wziąłem dzieciaka do rentgena: "Kolego, jego trzeba natychmiast operować, przecież się udusi". Pobiegłem do szefowej: "Pani profesor (nie była profesorem, ale tak się do niej mówiło), tak i tak", byłem zaaferowany, a ona na mnie: "Takimi metodami to się w Gorlicach postępowało, u nas stosuje się hamowanie ochronne metodą Pawłowa. W związku z tym żadnej operacji, żadnego nacinania, tylko proszę dać mieszankę Pawłowa".

Czyli pacjent ma spać w ogóle nieleczony?

Mieszanka Pawłowa to był alkohol, glukoza i luminal. Dzieciak był pijany i zasypiał. Jak mu nic nie było, pół biedy, ale ten się dusił, no i umarł. I, wie pan, musiałem zejść na izbę przyjęć, żeby ojcu powiedzieć, że dzieciak nie żyje. Dlatego do dziś dnia pamiętam, że się nazywał Broniek, na imię miał Włodek i miał sześć miesięcy.

[ Dodano: 07 Lis 2005 08:46 pm ]

Witajcie
Dziś byłam z Adasiem u lekarza, kontrolnie po zapaleniu płuc. Przy okazji zrobiła bilans czteromiesięczniaczka.
Przygotowywałam się do tej wizyty jak na wojnę siedziąc z nosem w monitorze i szukając informacji o szczepieniach (mam już pełen wydruków segregator).
Powiedziałam lekarce, że narazie nie chcę Adasia szczepić, bo mam wątpliwości co do bezpieczeństwa szczepionek i boję się skutków ubicznych. Powiedziała mi, że to moj wybór, że nieszczepienie niesie ryzyko, ale to moja decyzja. Na poje pytanie czy szczepi własne dzieci, powiedziała, że tak. Dodała, że będę musiała zaszczepieć Adasia zanim pójdzie do szkoły, pewnie chodziło jej o kindergarden do którego idzie się po ukończeniu 5 lat. Tym się nie martwię, bo ja nie wiem, w jakim kraju będziemy mieszkać. Nadal nie jestem zdecydowana co zrobić bo boję się zarówno nie zaszczepić (na placu zabaw można mieć kontakt z dziećmi właśnie zaszczepionymi) i boję się szczepić. Na moją prośbę pani doktor dała mi ulotki z pudełek po szczepionkach, będę mogła sprawdzić skład.
Mam jeszcze jeden problem. W kwietniu Julcia powinna mieć szczepienia. W sumie ona do tej pory dobrze je znosiła, może była bardziej ospała i po szczepieniu dostawała środek przeciwgorączkowy i przeciwbólowy. Fakt, że Julcia ma skłonności do alergii (pokrzywka na buzi po zjedzeniu gerberowego ziemniaka w wieku 5.5 miesiąca, uczulenie na białko kurze - teraz czasem jada trochę jajecznicy, czerwone plamy po białym serku, kaszce dla niemowląt, brzydkie kupy, atak egzemy po truskawkach itp.) a czytałam, że takich dzieci nie powinno się szczepić. Teraz nie wiem, że pozwolić dać jej szczepienia, czy nie. Inny problem, jeśli dziecko szczepione może zarazić nieszczepione, to jak postępować po zaszczepieniu, jeśli narazie nie chcę szczepić Adasia?
Dodatkowo Adaś i starsze dzieci mogą mieć candidę. U mnie wyszła candida. Nie wiem jak liczna, bo moja lekarka powiedziała, że w posiewie nie wyszła, tylko wychodowali w laboratorium bakterie. Szczerze mówiąc nie dostałam równoznacznej odpowiedzi, powiedziała, że mogę leczyć (i leki nie szkodzą niemowlęciu na piersi) i mogę to zostawić. Zakładając, że dzieci też mają grzyba, to chyba nie powinnam szczepić??
I jeszcze jedno, jeśli Julcia miała by dostać szczepienie w wieku 4 lat, czy nadal grożą powikłania?
Pozdrawiam
Cytrynka

coś takiego znalazłam:
Kazeina
Jej zawartość w krowim mleku jest trzykrotnie większa niż w ludzkim. Jest to gęsta, lepka substancja, która sprzyja formowaniu się potężnego kośćca cielęcia. W żołądku niemowlęcia tworzą się z niej grube, twarde, ubite grudki, które są trudne do strawienia. Jej ubocznymi produktami trawienia jest gęsty śluz, który gromadzi się w jelitach, które są zablokowane i mają utrudnioną absorpcję substancji odżywczych. Mleko krowie jest jednym z najbardziej śluzotwórczych pokarmów. Jego duże stężenie powoduje zaczopowanie i podrażnienie układu oddechowego, gromadzi się w całym ciele i stanowi potężne obciążenie dla układu wydalniczego. Dr Norman Walker, liczący sobie 109 lat i prowadzący badania od 50 lat uważa, że kazeina jest głównym czynnikiem chorobotwórczym tarczycy.


a wracając do koleżanki pielęgniarki, jedzącej dużo nabiału - ma astmę, właśnie mocno się jej zaostrzyła - ma problemy z chodzeniem nawet, ale o odstawieniu mleka nie ma mowy...

Mleko krowie przeznaczone jest dla dużego zwierzęcia posiadającego dużą masę kostną, obdarzonego czterema żołądkami!!!...
W imię miłości do dzieci i dla ich dobra rodzice karmią je mlekiem, a lekarze przepisują lekarstwa na choroby, które mleko wywołuje (alergie, astma, egzemy, wysypki skórne, zaparcia, biegunki, zapalenie oskrzeli, płuc, migdałków, uszu, angina i przerost migdałków, chroniczny katar, rumień, koklusz, płonica, błonica, świnka i odra, próchnica i choroby przyzębia, miażdżyca, choroby wątroby i trzustki, choroby oczu, nierównowaga hormonalna i wiele innych)...


Dr nand Kishare Sharma "Mleko cichy morderca"

Capricorn, ale jak nie będziemy próbować, to nie ma szans na jakąkolwiek zmianę...Jeszcze rok temu lekarze twierdzili, że nie ma potrzeby szczepić na Hib, tylko w domach dziecka i ew.rodzinach wielodzietnych...a teraz nagle trzeba wszystkie dzieci szczepić...Za rok dołożą nam pewnie obowiązkową ospę i pneumokoki, a co...i może grypę, co za wyrodni rodzice, co nie chcą dzieci szczepić, na grypę... Moim zdaniem, trzeba zacząć o tym mówić, nie-namawiać do nieszczepienia-ale żądać i pełnych informacji i uzasadnień...Mnie na przykład interesuje, dlaczego szczepią niemowlę ta starymi szczepionkami na DTP, a nie nowymi, jak sześciolatki...Skoro ich stać na dokładanie dodatkowych, zbędnych szczepień, to może by lepiej wymienili te stare na nowsze-bezpieczniejsze...Kończy się tak, że raz płacimy za szczepionki obowiązkowe, w podatkach czy ubezpieczeniu zdrowotnym, a tak naprawdę powinniśmy kupić dzieciom szczepionki nowsze, bo lekarze sami przyznają, że te stare są niebezpieczne/nieskuteczne. I w ten sposób koncern farmaceutyczny zarabia dwa razy

W Polsce nie ma nacisku społecznego, żadnego, zmiany w kalendarzu szczepień zachodzą niezauważalnie właściwie dla większości społeczeństwa...Ktoś nie musiał pewnie za dużo się nachodzić, żeby wprowadzili obowiązkowego Hiba, który jeszcze rok czy pół roku temu był zbędny...

Oczywiście, że jest ryzyko, że wypowiedzi potną i zmanipulują, albo nie puszczą/napiszą tego, co najważniejsze...Ale można próbować chyba...Można spróbować pisać do rzecznika praw obywatelskich, jak przymusowe szczepienia na choroby, które nie grożą przecież epidemią, świnki, różyczki, hiby itd mają się do naszej wolności...oraz prawa i obowiązku dbania o zdrowie dziecka...Ciekawi mnie jak się ma ryzyko powikłań po szczepieniu do ryzyka powikłań po przechorowanej chorobie wieku dziecięcego czy zapaleniu płuc...

Witajcie mamuśki!

Cynn u Toli aktywność to właśnie wybudzenie do jedzenia i zmiana pieluszki. Na więcej póki co brak jej sił.
Spokojnie z tym łatwym planem.
Emil też bywał na początku niespokojny. Może to rzeczywiście gazy bo nie odbijał, a pisałaś, że Tolcia też tak ma. Pocieszę, że później przeszło i teraz Emil jest bardzo grzeczniutki. Marudzi bardzo sporadycznie, zazwyczaj gdy jest zmęczony.
Ja długo uczyłam samotnego usypiania, ale nie wyszło. Czasem zdarza się, że uśnie sam nie wiadomo kiedy, ale częściej jednak przy cycu. Nie stresuję się tym jednak bo też uważam, że "Język niemowląt" ma być wskazówką, pomocą, a nie instrukcją obsługi. Tak jest nam dobrze bo nie mam żadnego problemu z Emilem. Jest spokojny, uśmiechnięty i radosny. Wcześniej zaś było pół godziny, czasem dłużej, męczarni żeby sam zasnął w łóżeczku, a później max 30 min spania. Tak bo w dalszym ciągu Emil po dwóch godzinach aktywności musi przysnąć na te pół godzinki. I dłużej nie chce, choć próbowałam różnych sposobów. Dłużej śpi tylko na spacerze. Teraz gdy chorujemy i mamy areszt domowy potrafi pospać właśnie w czasie gdy powinniśmy spacerować, ale wygląda to tak, że budzi się po krótkiej drzemce, ja od razu dostawiam do cyca, więc zje i śpi dalej.
Rady Tracy przydały się o tyle, że śpi sam w łóżeczku. Budzi się średnio 2 razy w nocy, zje i od razu śpi dalej. W sumie to je przez sen. No i sen nocy długi bo 11-12 godzin przesypia ciągiem.

Jak już pisałam u nas choroba w dalszym ciągu. Wczoraj byłam z Emilem skontrolować przeziębienie, a pani dr patrzy w kartę i mówi, że napisane jest, że to było zapalenie oskrzeli. Ki diabeł? Mnie tamta lekarka (naszej wtedy nie było) mówiła, że to mocne przeziębienie, ale już coś słychać w płucach. Chyba płuca, a oskrzela to co innego? Najważniejsze jednak, że już nic nie słychać więc leczymy się dopóki kaszel nie zniknie. Od wczoraj już jednak jest lepiej. Mnie ból gardła prawie minął. Teraz w sumie tylko katar mam. Stosowałam Tantum Verde do ssania bo i farmaceuta zalecał i na ulotce napisane, że można w ciąży i przy karmieniu. Tak piszecie o tej homeopatii, a ja ile razy zastosowałam tyle razy nie podziałało. Ciekawe...

Lienka podstawkę polecam. Emil waży już ponad 7kg więc też jest co dźwigać. Po kąpieli ledwo się wyprostować mogłam, a teraz już nie mam problemu. Patryczka widziałam - fajny chłopczyk już z niego.

A jeszcze w sprawach pępuszkowych - zamiast patyczka polecam wkrapiać spirytus pipetką. Parę kropel, pokręcić pępuszkiem i dojdzie wszędzie. Sama pani ordynator mi pokazywała. Lepsze niż patyczek - co prawda też odkazi i zapalenia nie powinno być, ale może dłużej się trzymać.

Moje dziecię właśnie usypia samo w leżaczku...

Śmieszne teksty - Humor z zeszytów

Serce znajduje sie na mostku.
Kochanowski opisuje lipę rosnąca w jego utworze.
Fraszka powstała siedząc pod lipą.
Wojski przyłożyl ucho do ziemi, żeby zobaczyć gdzie jest niedzwiedź.
Osobiście uważam, że "Wesele" napisał Wyspiański.
Oleńka była sierotą, ponieważ zmarł jej dziadek.
U żaby kończyny przednie są dłuższe niż krótsze.
Mickiewicz urodził się w latach 1789 - 1855.
Skawinski (to ten latarnik) rozwinał paczkę i zobaczył lezącego Pana Tadeusza.
Skawiński nie zapalił latarni, ponieważ tak go zaciekawił "Pan Tadeusz", że usnał.
Izabela była wrzodem, ropiejącym na ciele Wokulskiego.
Bogumił kochał Barbarę przez całe noce i dnie Dąbrowskiej.
Wiadomo, że medaliony są pamiatką po osobach bliskich, najczęściej noszonych na szyjach.
Przerażony pilot poczuł, że ma obcięty ogon.
Makbet opierał się na mordzie.
"Chłopi" są utworem napisanym w formie kalendarza.
Mieszkała w kamienicy pani Kolichowskiej, która była stara, brzydka i trzypiętrowa.
Jan Kochanowski pisał pod lipą, gdzie mieszkał.
Kat są to dwie półpłaszczyzny zawarte między dwiema półpłaszczyznami.
Wallenrod podszył się pod wielkiego mistrza, aby dzialąc w samym jego jądrze.
Egipcjanie balsamowali ludzi, żeby się człowiek nie rozchorował w trumnie.
Przez pamięć o Jacku Soplicy nazwano jego imieniem wódkę.
Król Ludwik XIV żył w pięknym stylu, który do dziś nie zaginął i można go kupić w komisie.
Krowa to zwierze roślinobójcze.
Nasz kościec wypełniony jest szpinakiem.
Słowacki był wątły, bo odziedziczył płuca po ojcu.
Samouk to taki, za którego lekcji nie odrabiają rodzice.
"Nie" z rzeczownikami piszemy zawsze razem np. niewiasta, niedziela, niedzwiedź, niewolnik, niemowlę, nieboszczyk.
Starzy ludzie poumierali i w ten sposób zlikwidowano analfabetów.

my Cię tu pytaniami zamęczymy


hehe, a ja bardzo lubię opowiadać o swoich dzieciach, "pracy"

niestety dla chorowitków nie ma izolatki, kto złapie ten złapie, przychodzą albo "wychodzą" dzieci chore. Stosowałyśmy różne sposoby na uodpornienie, zaczęłyśmy z mamami od syropu z czosnku i fajnie początkowo przerwał ciąg chorób, ale potem to było za słabe na niektóre osobniki, więc co niektórzy podawali też bio-aron C. Moje dzieci i dwójka podopiecznych "skończyła" na tranie i dopiero to pomogło.. ogólnie dużo chorowali przez zimę. Kilkoro dzieci zaliczyło też szpital (m.in. mój Bartek), a była taka dziewczynka, co to w szpitalu lądowała 1-2 w miesiącu i ciągle zapalenie płuc. Aż w ogóle przestała przychodzić do nas a i tak wciąż w szpitalu lądowała.

Tylko raz miałam na głowie szóstkę bardziej chorych dzieci (bardziej niż tylko przeziębienie), ale to był czad Cudem uniknęliśmy ospę i jelitówkę. Jedno dziecko "przyniosło" jelitówkę, ale "oberwało" się tylko rodzicom innych dzieci, dzieci o dziwo nie zachorowały, ale te biedne mamy, blade przywoziły dzieci, bo nie były w stanie się nimi opiekować. Raz jedna w takim stanie przyszła, że 10 minut na klatce schodowej siły łapała.

Wprowadziłam tylko zasadę, że każde dziecko ma własną butelkę z piciem, podpisaną literką i mają pilnować swoich butelek. Przy chorobach rozdzielałam dzieci na pokoje by wszystkie w jednym skupisku nie były. Jak któreś było bardzo chore i bardzo marudne włączałam mu bajki dzięki czemu mniej więcej w jednym miejscu pozostawało.

Jak mąż był w domu (a bywa czasami ze względu na system zmian w pracy) to albo on wychodził ze zdrowymi na dwór na godzinkę a ja zostawałam z chorowitkami, albo na odwrót..

Dwa razy musiałam iść z szóstką dzieci do lekarza. Raz mąż nie dotarł na czas by zabrać dziecko do lekarza i musiałam zabrać wszystkie, ale była wówczas u mnie teściowa, więc poszła ze mną. Za drugim razem męża nie było od rana do wieczora a tu dziecko chore się obudziło.. oj nigdy tego nie zapomnę.. troje sanek, bo miasto zaśnieżone całe, na dworze mrozik i po dwójce dzieci na sanki. Kulig jak ho ho Rany co ja się wtedy zmachałam.. i gdyby nie ten mróz to nie uciągnęłabym ich za chiny, a tak to trochę się samo ślizgało.. a jakie poruszenie ludzi, od oburzenia dewot po aprobatę. Pediatra skwitowała mi to wówczas zdaniem, że chcę się do nieba bez kolejki dostać Ona zna moje "wybryki", od prawie samego początku przychodziłam sama z dwójką niemowlaków i 2,5-latką na bilanse, szczepienia

Nic mi o tym nie wiadomo. Potrzebny jest lek dla ochrony przed wrzodami i tyle. Nazw nie znam.

Zrobiłam mini-plakaty do wydrukowania dla Grafen Waldera, można wywiesić w miejscowych sklepach zoologicznych, na słupach ogłoszeń, zapraszam:

****************************************************************************
"Są przysługi tak wielkie, że można za nie odpłacić tylko niewdzięcznością."
Aleksander Dumas

Fundacja Pro Equo ratuje źrebaka-niemowlaka!!!

Miesiąc temu zadzwonił rolnik. Powiedział, że chce oddać dwutygodniowe źrebię, bo jest chore, a on sam nie ma dla niego czasu. Źrebak nie wstawał, nie mógł napić się mleka matki.

Kilka dni później pojechałyśmy aby odebrać źrebaka. Okazało się, że źrebak jest poważnie chory i wymaga natychmiastowego leczenia.
Od razu po zabraniu z gospodarstwa pojechał w długą podróż do Kliniki we Wrocławiu, gdzie spędził dwa tygodnie na leczeniu stacjonarnym.
Lek. vet. Andrzej Golachowski z wrocławskiej kliniki stwierdził kulawkę (zapalenie stawów), zachłystowe zapalenie płuc i moczownik prosty.
Źrebak poddany został leczeniu antybiotykami na zapalenie płuc, miał płukane stawy w związku z kulawką, przeszedł operację jamy brzusznej, żeby uchronić go przed zatruciem mocznikiem.



Aktualnie źrebak przebywa w Fundacji Pro Equo, gdzie będzie miał zapewnioną dożywotnią opiekę. Jest nadzwyczaj ciekawski i zakochany w człowieku.
Sandra- prezes Pro Equo- stała się dla źrebaka mamą zastępczą. Nowa mama musi go karmić co 4 godziny, podając mu mleko zastępcze. Za jednym razem źrebak wypija 1,5 litra tego mleka.
Będzie je pił jeszcze przez przynajmniej 5-6 miesięcy, tak długo jak źrebaki piją naturalne mleko matki. W tym czasie wprowadzona zostanie specjalna pasza dla źrebaków.

Zwracamy się do Państwa prośba o pomoc;
Koszty leczenia źrebaka są bardzo wysokie, Klinika wystawiła
rachunek na 1 500zł- na szczęście został rozbity na raty. Transport Malucha w obie strony z Szczecina do Wrocławia do koszta rzędu 500-600zł. Mleko zastępcze jest niestety równie drogie- 10-kilogramowe wiadro PAVO kosztuje ok. 170zł, a źrebak pochłania 2 wiadra/tydzień!
Grafen Walder otrzymuje także lek Helicid, który cały czas będzie mu podawany.

Każda kwota jest na wagę złota! Każdy może pomóc, wpłacając 5, 10 zł...

przelew
Konto Osobiste Citibank
Patrycja Aleksandra Koćmiel
ul. Sądecka 22, 71-021 Szczecin
nr 97 1030 0019 0109 8518 0228 8549

przekaz
Sandra Koćmiel
ul. Sądecka 22, 71-021 Szczecin
najlepiej z dopiskiem "Maleństwo"

(Fundacja oczekuje na wpis do KRS-u, posiada notarialnie sporządzony Akt Fundacyjny)

Więcej informacji można uzyskać dzwoniąc bezpośrednio do Sandry Koćmiel- prezes Fundacji Pro Equo (www.proequo.pl) pod numer: 502 309 385, lub na Forum Pro Equo, gdzie jest temat dot Grafen Waldera.

Nikolka jest taka słodka, że aż chciałby się ją schrupać.....

Karola tu coś dla Ciebie i pozostałych dziewczyn o karmieniu piersią:

KARMIENIE NATURALNE

Dlaczego warto karmić piersią?
Najlepsze dla dziecka gdyż...

- Zanim w piersiach pojawi się mleko najpierw jest siara
Można obserwować ją już przed porodem. Występuje do 2 – 4 dnia po porodzie. Jest bardzo wartościowa dla dziecka, gdyż wraz z nią otrzymuje ciała odpornościowe, dużo białka i witamin ( A i E ) oraz soli mineralnych. Siara ma również efekt przeczyszczający. Do tej pory naukowcy nie wynaleźli substancji, która mogłaby ją zastąpić.

- Mleko matki najlepszym pokarmem
Jest w nim ponad sto składników, których nie zawiera mleko krowie, składników tych nie da się stworzyć zastępczo. Karmiąc dziecko wyłącznie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia zaspokaja się w idealnym stopniu wszystkie jego potrzeby.
Razem z mlekiem matki dziecko otrzymuje ciała odpornościowe, które organizm matki wytworzył do walki z zarazkami z jakimi się zetknęła.

- Razem z mlekiem mama daje zdrowie.
Jest dowiedzione, że dzieci karmione piersią znacznie rzadziej zapadają na zapalenie oskrzeli czy płuc, wszystkie choroby przechodzą lżej, są mniej narażone na zakażenia grzybicze.Karmienie piersią sprzyja również właściwemu rozwojowi zębów i szczęk. Dlatego też u dzieci karmionych piersią znacznie rzadziej występują wady zgryzu.

- Dziecko chce być blisko.
Bliskość powoduje u dziecka poczucie bezpieczeństwa, ponadto kontakt ze skórą matki uodparnia na bakterie, które są w środowisku domowym.

Najlepsze dla matki gdyż...

- Jest korzystne dla twojego ciała.
Zostało dowiedzione, że karmienie piersią powoduje wytwarzanie hormonu oxytocyny , a ten wpływa na szybsze powracanie macicy do normalnego stanu.
Karmiąc piersią łatwiej stracić zbędne kilogramy, gdyż do produkcji pokarmu potrzeba sporo energii.

Od lat wiadomo , że kobiety karmiące piersią rzadziej zapadają na raka piersi.

Doskonały skład matczynego mleka

Woda – 87 % - najpierw spływa mleko o większej zawartości wody, dzięki czemu dziecko może ugasić pragnienie, po paru minutach pojawia się mleko tłuste i sycące.
Węglowodany – 7 % pokrywają aż w 40 % zapotrzebowanie na energię, umożliwiają prawidłowy rozwój flory bakteryjnej w jelicie grubym – dlatego u dzieci karmionych piersią bardzo rzadko występują różnego rodzaju zaburzenia pokarmowe i biegunki.

Tłuszcz – 4 % pobudza rozwój tkanki nerwowej i mózgu u niemowlęcia, wzmacnia układ odpornościowy organizmu w mleku kobiecym w 95 % są to tłuszcze nienasycone, dzięki temu łatwo strawne i łatwo przyswajalne.. Najwięcej tłuszczu znajduje się w pokarmie w nocy (dlatego tak ważne są nocne karmienia ).

Białko – 1 % nie uczula, ma lekką i łatwo strawną strukturę. Jego zawartość jest dostosowana do możliwości trawiennych i metabolicznych niemowlęcia.
Witaminy – jeżeli dieta matki jest prawidłowa pokrywają w pełni zapotrzebowanie niemowlęcia. Wyjątek stanowi witamina D w miesiącach jesienno - zimowych.

Składniki mineralne – są w pokarmie w ilościach trzy razy mniejszych niż w mleku krowim, ale ich stężenie odpowiada możliwościom nerek noworodka i sprawności procesów metabolicznych.

Cukier – głównym składnikiem jest laktoza, której zawartość jest dość wysoka w porównaniu z mlekiem krowim. Laktoza stanowi również budulec dla tkanki nerwowej, ma wysoką wartość energetyczną, chroni również przed chorobami przewodu pokarmowego.

CO JEST W POKARMIE, A NIE MA W INNYM MLEKU
- Jego skład zmienia się w zależności od potrzeb i wieku dziecka, od pory dnia, od warunków klimatycznych, od stanu zdrowia niemowlęcia.

Miłej lektury

Użytkownik "Zjan" <janziabek@wp.pl> napisał w wiadomości news:b93dlo$1g9i$1@tryton.plocman.pl...

From: "malutenka" <plywaczka@rozi.pl
Subject: MLEKO
Czy ktos moglby mi powiedziec cos na temat mleka? Oczywiscie tego
najtlustszego jakie mozna dostac w sklepie, czyli 3,2%
m a l u t e n k a
Witaj

Jestem zszokowany po przeczytaniu opracowania dr Nand
Kishore Sharma pt."Mleko cichy morderca".
Autor tej książki jest rewolucjonistą w dziedzinie zdrowia. Realizując swój rewolucyjny program wyrwał tysiące rodzin w
Indiach i innych krajach z kręgu ignorancji, chorób i lekarstw i wizyt u lekarzy. Jest gorącym orędownikiem naturalnej
sile uzdrawiającej, naturalnego odżywiania i takiegoż sposobu życia. Dr Sharma jest pierwszym w Indiach lekarzem
leczącym nowotwory metodami naturalnymi i jest w tej dziedzinie niekwestionowanym autorytetem. skutecznie wyleczył
tysiące pacjentów cierpiących na raka i na inne poważne schorzenia. Zyskał szerokie uznanie wyrażane przez prasę
telewizję i znane osobistości, w tym prezydenta Indii. Obecnie jest dyrektorem Fundacji Naturalnego leczenia Nowotworów
w New Delhi Przytaczam tylko niewielki skrót w/w książki
Mleko nie jest odpowiednim pożywieniem, mimo że ludzie zostali o tym przekonani. Zanim zapoznamy się z wypowiedziami
autorytetów na temat skutków spożywania mleka, zastanówmy czym jest mleko. Otóż nie jest ono naturalnym pożywieniem
człowieka i spożywając je, musimy być przygotowani na karę za łamanie praw Natury. Karą są następujące choroby:
katar, katar sienny, astma, zapalenie oskrzeli, przeziębienia, wycieki z nosa, słaby wzrok, katarakta, nadwaga, infekcje
ucha, bóle głowy, niestrawność, alergia, biegunka, zaparcie, palpitacje i inne poważne choroby serca, wysokie ciśnienie,
kamienie nerkowe, artretyzm, zapalenie kręgosłupa, guzy a przede wszystkim rak.
Co napisał na ten temat Prof. Pierre-Henri Rolland cytat
"Mleko zawiera kazeinę, rodzaj proteiny, która produkuje w organizmie niesłychanie szkodliwą molekułę zapychającą
naczynia krwionośne - homocysteinę. Blokuje ona żyły i tętnice, a także osłabia tkankę łączną. spożywanie mleka
przyspiesza zatem wszelkie choroby krążenia i zawały serca"
Moje spostrzeżenie Dr Kwaśniewski tylko bardzo oględnie w swoich pracach wypowiadał się na temat, żeby nie pić mleka bo
nie jest przeznaczone dla ludzi, ale to mało a nawet bardzo mało o czym mogłem się przekonać czytając tę bardzo
interesującą książkę. Wiele do myślenia mnie i Wam powinno świadome zwiększenie ryzyka następujących chorób przez osoby
spożywające mleko cytuję : Zagrożenia zdrowotne
Bóle głowy słaba pamięć. Anemia mózgu otępienie. Zaćma. Słaby wzrok. Nieżyt uszu wczesna głuchota. Polipy /zapalenie
zatok przeziębienia/.
Zapalenie kręgosłupa. Kaszel /zapalenie migdałków/ świnka, zapalenie krtani.
Zaburzenia tarczycy. Unieruchomienie barku wskutek zapalenia tkanek około barkowych. Astma /zapalenie oskrzeli/
zapalenie płuc, gruźlica. Zaburzenia wątroby kamienie żółciowe. Dusznica /miażdżyca wysokie ciśnienie, zawał.
Kamienie nerkowe. Wiatry /silne zaparcia czerwonka, hemoroidy, zapalenie okrężnicy. Włókniaki maciczne i jajnikowe.
Zapalenie i powiększenie gruczołu krokowego. Obfite upławy białe. Zwyrodnienie kręgów lędźwiowych. Zapalenie kości i
stawów. Złogi wapniowe. Wyro śle kostne.
Naukowcy są niewolnikami organizacji gospodarczych i przemysłu mleczarskiego. Jeżeli prawdziwie niezależni naukowcy
wypowiadali się na temat niewłaściwości picia mleka, to ich głosy były bez skrupułów wyciszane.
SKĄD MY TAKIE WYCISZENIA ZNAMY! (Morgano)
W przedziwny i niezrozumiały sposób narodziło się przekonanie, że niemowląt nie należy karmić piersią a krowa stała się
ich matką zastępczą.
Ta cała sprawa picia mleka to wyłącznie kampania reklamowa stworzona z premedytacją, mająca na celu osiągnięcie coraz
większych zysków przez przemysł mleczarski, a lekarze podtrzymują to pseudotwierdzenie o konieczności spożywania mleka.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym wydaniem to książkę tę wydała
Oficyna wydawnicza SPAR
wydanie II Warszawa 1999 stron 200 cena 20 złotych Tytuł oryginału
"Milk - a silent Killer"
Jeżeli Was tym zaciekawiłem a informacji w tej książce jest jeszcze trochę więcej kończę ten biały mleczny horror.
Pozdrowienia Morgano

..

Jestem zszokowany po przeczytaniu opracowania dr Nand Kishore Sharma pt."Mleko
cichy morderca".
Autor tej książki jest rewolucjonistą w dziedzinie zdrowia. Realizując swój
rewolucyjny program wyrwał tysiące rodzin w Indiach i innych krajach z kręgu
ignorancji, chorób i lekarstw i wizyt u lekarzy. Jest gorącym orędownikiem
naturalnej sile uzdrawiającej, naturalnego odżywiania i takiegoż sposobu życia.
Dr Sharma jest pierwszym w Indiach lekarzem leczącym nowotwory metodami
naturalnymi i jest w tej dziedzinie niekwestionowanym autorytetem. skutecznie
wyleczył tysiące pacjentów cierpiących na raka i na inne poważne schorzenia.
Zyskał szerokie uznanie wyrażane przez prasę telewizję i znane osobistości, w
tym prezydenta Indii. Obecnie jest dyrektorem Fundacji Naturalnego leczenia
Nowotworów w New Delhi Przytaczam tylko niewielki skrót w/w książki
Mleko nie jest odpowiednim pożywieniem, mimo że ludzie zostali o tym przekonani.
Zanim zapoznamy się z wypowiedziami autorytetów na temat skutków spożywania
mleka, zastanówmy czym jest mleko. Otóż nie jest ono naturalnym pożywieniem
człowieka i spożywając je, musimy być przygotowani na karę za łamanie praw
Natury. Karą są następujące choroby:
katar, sienny, astma, zapalenie oskrzeli, przeziębienia, wycieki z nosa, słaby
wzrok, katarakta, nadwaga, infekcje ucha, bóle głowy, niestrawność, alergia,
biegunka, zaparcie, palpitacje i inne poważne choroby serca, wysokie ciśnienie,
kamienie nerkowe, artretyzm, zapalenie kręgosłupa, guzy a przede wszystkim rak.
Co napisał na ten temat Prof. Pierre-Henri Rolland cytat
"Mleko zawiera kazeinę, rodzaj proteiny, która produkuje w organizmie
niesłychanie szkodliwą molekułę zapychającą naczynia krwionośne - homocysteinę.
Blokuje ona żyły i tętnice, a także osłabia tkankę łączną. spożywanie mleka
przyspiesza zatem wszelkie choroby krążenia i zawały serca"
Moje spostrzeżenie Dr Kwaśniewski tylko bardzo oględnie w swoich pracach
wypowiadał się na temat, żeby nie pić mleka bo nie jest przeznaczone dla ludzi,
ale to mało a nawet bardzo mało o czym mogłem się przekonać czytając tę bardzo
interesującą książkę. Wiele do myślenia mnie i Wam powinno świadome zwiększenie
ryzyka następujących chorób przez osoby spożywające mleko cytuję : Zagrożenia
zdrowotne
Bóle głowy słaba pamięć. Anemia mózgu otępienie. Zaćma. Słaby wzrok. Nieżyt
uszu wczesna głuchota. Polipy /zapalenie zatok przeziębienia/.
Zapalenie kręgosłupa. Kaszel /zapalenie migdałków/ świnka, zapalenie krtani.
Zaburzenia tarczycy. Unieruchomienie barku wskutek zapalenia tkanek około
barkowych. Astma /zapalenie oskrzeli/ zapalenie płuc, gruźlica. Zaburzenia
wątroby kamienie żółciowe. Dusznica /miażdżyca wysokie ciśnienie, zawał.
Kamienie nerkowe. Wiatry /silne zaparcia czerwonka, hemoroidy, zapalenie
okrężnicy. Włókniaki maciczne i jajnikowe.
Zapalenie i powiększenie gruczołu krokowego. Obfite upławy białe. Zwyrodnienie
kręgów lędźwiowych. Zapalenie kości i stawów. Złogi wapniowe. Wyro śle kostne.
Naukowcy są niewolnikami organizacji gospodarczych i przemysłu mleczarskiego.
Jeżeli prawdziwie niezależni naukowcy wypowiadali się na temat niewłaściwości
picia mleka, to ich głosy były bez skrupułów wyciszane.
SKĄD MY TAKIE WYCISZENIA ZNAMY! (Morgano)
W przedziwny i niezrozumiały sposób narodziło się przekonanie, że niemowląt nie
należy karmić piersią a krowa stała się ich matką zastępczą.
Ta cała sprawa picia mleka to wyłącznie kampania reklamowa stworzona z
premedytacją, mająca na celu osiągnięcie coraz większych zysków przez przemysł
mleczarski, a lekarze podtrzymują to pseudotwierdzenie o konieczności spożywania
mleka.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym wydaniem to książkę tę wydała
Oficyna wydawnicza SPAR
wydanie II Warszawa 1999 stron 200 cena 20 złotych Tytuł oryginału
"Milk - a silent Killer"
Jeżeli Was tym zaciekawiłem a informacji w tej książce jest jeszcze trochę
więcej kończę ten biały mleczny horror. Pozdrowienia Morgano

..

Robi a może to Ciebie przekona,ale wiem że Ty możesz miec inne zdanie
i masz ku temu prawo ale nie wmawiaj nikomu ,tych zalet mleka.Człowiek powinien zjadac tylko przetwory z mleka,a nie mleko.

MLEKO CICHY MORDERCA
&laquo; : 2006-12-06, 18:22:26 &raquo;

--------------------------------------------------------------------------------
Jestem zszokowany po przeczytaniu opracowania dr Nand Kishore Sharma
pt. "Mleko cichy morderca".

Autor tej książki jest rewolucjonistą w dziedzinie zdrowia. Realizując swój rewolucyjny program wyrwał tysiące rodzin w Indiach i innych krajach z kręgu ignorancji, chorób i lekarstw i wizyt u lekarzy. Jest gorącym orędownikiem naturalnej sile uzdrawiającej, naturalnego odżywiania i takiegoż sposobu życia. Dr Sharma jest pierwszym w Indiach lekarzem leczącym nowotwory metodami naturalnymi i jest w tej dziedzinie niekwestionowanym autorytetem. Skutecznie wyleczył tysiące pacjentów cierpiących na raka i na inne poważne schorzenia. Zyskał szerokie uznanie wyrażane przez prasę telewizję i znane osobistości, w tym prezydenta Indii. Obecnie jest dyrektorem Fundacji Naturalnego leczenia Nowotworów w New Delhi Przytaczam tylko niewielki skrót w/w książki
Mleko nie jest odpowiednim pożywieniem, mimo że ludzie zostali o tym przekonani. Zanim zapoznamy się z wypowiedziami autorytetów na temat skutków spożywania mleka, zastanówmy, czym jest mleko. Otóż nie jest ono naturalnym pożywieniem człowieka i spożywając je, musimy być przygotowani na karę za łamanie Praw Natury. Karą są następujące choroby:
katar, katar sienny, astma, zapalenie oskrzeli, przeziębienia, wycieki z nosa, słaby wzrok, katarakta, nadwaga, infekcje ucha, bóle głowy, niestrawność, alergia, biegunka, zaparcie, palpitacje i inne poważne choroby serca, wysokie ciśnienie, kamienie nerkowe, artretyzm, zapalenie kręgosłupa, guzy a przede wszystkim rak.
Co napisał na ten temat Prof. Pierre-Henri Rolland cytat
"Mleko zawiera kazeinę, rodzaj proteiny, która produkuje w organizmie niesłychanie szkodliwą molekułę zapychającą naczynia krwionośne - homocysteinę. Blokuje ona żyły i tętnice, a także osłabia tkankę łączną. Spożywanie mleka przyspiesza, zatem wszelkie choroby krążenia i zawały serca"
Moje spostrzeżenie Dr Kwaśniewski tylko bardzo oględnie w swoich pracach wypowiadał się na temat, żeby nie pić mleka, bo nie jest przeznaczone dla ludzi, ale to mało a nawet bardzo mało, o czym mogłem się przekonać czytając tę bardzo interesującą książkę. Wiele do myślenia mnie i Wam powinno świadome zwiększenie ryzyka następujących chorób przez osoby spożywające mleko cytuję:
Zagrożenia zdrowotne
Bóle głowy słaba pamięć. Anemia mózgu otępienie. Zaćma. Słaby wzrok. Nieżyt uszu wczesna głuchota. Polipy /zapalenie zatok przeziębienia/.
Zapalenie kręgosłupa. Kaszel /zapalenie migdałków/ świnka, zapalenie krtani.
Zaburzenia tarczycy. Unieruchomienie barku wskutek zapalenia tkanek około barkowych. Astma /zapalenie oskrzeli/ zapalenie płuc, gruźlica. Zaburzenia wątroby kamienie żółciowe. Dusznica /miażdżyca wysokie ciśnienie, zawał.
Kamienie nerkowe. Wiatry /silne zaparcia czerwonka, hemoroidy, zapalenie okrężnicy. Włókniaki maciczne i jajnikowe.
Zapalenie i powiększenie gruczołu krokowego. Obfite upławy białe. Zwyrodnienie kręgów lędźwiowych. Zapalenie kości i stawów. Złogi wapniowe. Wyrośle kostne.
Naukowcy są niewolnikami organizacji gospodarczych i przemysłu mleczarskiego. Jeżeli prawdziwie niezależni naukowcy wypowiadali się na temat niewłaściwości picia mleka, to ich głosy były bez skrupułów wyciszane.
SKĄD MY TAKIE WYCISZENIA ZNAMY! (Morgano)
W przedziwny i niezrozumiały sposób narodziło się przekonanie, że niemowląt nie należy karmić piersią a krowa stała się ich matką zastępczą.
Ta cała sprawa picia mleka to wyłącznie kampania reklamowa stworzona z premedytacją, mająca na celu osiągnięcie coraz większych zysków przez przemysł mleczarski, a lekarze podtrzymują to pseudo twierdzenie o konieczności spożywania mleka.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym wydaniem to książkę tę wydała
Oficyna wydawnicza SPAR
Wydanie II Warszawa 1999 stron 200 cena 20 złotych Tytuł oryginału
"Milk - a silent Killer,”•Jeżeli Was tym zaciekawiłem a informacji w tej książce jest jeszcze trochę więcej kończę ten biały mleczny horror.
Pozdrowienia Morgano

Rozpoczął się sezon zakażeń wirusem RSV, szczególnie groźnym dla wcześniaków. Niestety, jedyny lek, który może uchronić te dzieci przed infekcją i jej skutkami, nie jest w Polsce refundowany.

- Aby skutecznie chronić wcześniaki przed RSV, pierwsza dawka leku - Palivizumabu - powinna być podana już w drugiej połowie października. Każdy dzień zwłoki działa na niekorzyść najsłabszych dzieci, do których należą dzieci urodzone bardzo przedwcześnie z przewlekłą chorobą płuc, tzw. dysplazją oskrzelowo-płucną - wyjaśnia konsultant krajowy ds. neonatologii, prof. Ewa Helwich.

zdjęcie: Wcześniak w szpitalu w Łodzi. Fot.: Cezary Pecolt/SE/EastNews
Wcześniak w szpitalu w Łodzi. Fot.: Cezary Pecolt/SE/EastNews

W sierpniu 2008 r. pediatra złożyła wniosek do Ministerstwa Zdrowia o rekomendację dla finansowania Palivizumabu podawanego w ramach profilaktyki ciężkich infekcji oddechowych wywołanych wirusem RSV u niemowląt z dysplazją oskrzelowo-płucną.

- Chodzi o to, by wyrównać szanse tych dzieci i zapewnić im możliwość takiego życia, jakie mają ich rówieśnicy urodzeni o czasie - podkreśliła prof. Helwich.
Rada Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM) do dziś nie podjęła decyzji w tej sprawie.
Syncytialny wirus oddechowy (RSV) powoduje co roku 64 mln zakażeń i 160 tys. zgonów na całym świecie. W Polsce szczyt zachorowań przypada na późną jesień i wczesną wiosnę, czyli od listopada do kwietnia. RSV rozprzestrzenia się drogą kropelkową oraz drogą kontaktową, przez zakażone przedmioty i ręce. Źródłem zakażenia są najczęściej członkowie rodziny.

U osób dorosłych i starszych dzieci infekcja przyjmuje z reguły łagodną postać, która objawia się katarem, kaszlem, umiarkowaną gorączką. Znacznie ciężej przebiega natomiast u niemowląt, a zwłaszcza u wcześniaków, które rodzą się z niedojrzałym układem odpornościowym i nie w pełni wykształconym układem oddechowym. W tych przypadkach wirus RSV atakuje dolne drogi oddechowe. Zgodnie z szacunkami, odpowiada on za 50% wszystkich przypadków zapaleń płuc i 90% przypadków zapaleń oskrzelików u niemowląt. Zakażenie RSV wiąże się także z rozwojem astmy we wczesnym dzieciństwie.

Co roku wirus RSV atakuje około 70% wcześniaków. 1-3% z nich umiera. Na infekcję RSV i jej powikłania narażone są szczególnie dzieci urodzone bardzo wcześnie z dysplazją oskrzelowo-płucną. W tej grupie ryzyko zachorowania jest 10 razy większe niż u dzieci urodzonych o czasie. Do grup podwyższonego ryzyka zalicza się też niemowlęta z wrodzonymi wadami serca i mukowiscydozą.

Wśród objawów zakażenia RSV u wcześniaków prof. Helwich wymienia duszność, świszczący oddech, sinicę, przyspieszone tętno. Częste są okresy bezdechu, trudności w karmieniu, senność i drażliwość. Zaburzeniom oddychania towarzyszy też tendencja do wymiotów. Ciężki przebieg choroby zagraża życiu dziecka i wymaga pobytu w szpitalu na oddziale intensywnej terapii.

Dzieci leczy się stosując m.in. wentylację mechaniczną z użyciem respiratora, co spowalnia proces dojrzewania płuc. Terapia może trwać nawet kilka tygodni.

- Zdarza się, że w pierwszym roku życia dzieci te kilka razy wracają do szpitala - mówi prof. Helwich. - Jak dotąd nie udało się opracować skutecznej szczepionki przeciw wirusowi RSV. Dlatego tak ważna jest profilaktyka - zaznacza.
Obecnie jedynym dostępnym zabezpieczeniem przed infekcją RSV i jej powikłaniami jest Palivizumab, czyli humanizowane przeciwciało monoklonalne, które uodparnia dzieci w sposób bierny. Niestety, lek, który może ratować życie niemowląt i chronić je przed skutkami zakażenia RSV, nie jest refundowany, gdyż AOTM zwleka z ogłoszeniem rekomendacji.

- Nie wiem, czym może być spowodowane opóźnienie decyzji Rady AOTM zwłaszcza, że Palivizumab jest lekiem o udowodnionej skuteczności i wyjątkowo korzystnym, dobrze zbadanym profilu bezpieczeństwa - podkreśla lekarka.
Analizy niezależnych ekspertów dowodzą, że lek chroni zdrowie i życie noworodków. Jest też opłacalny z ekonomicznego punktu widzenia, gdyż zmniejsza częstość i koszty hospitalizacji, których nie można uniknąć u niemowląt zaatakowanych RSV. Ten lek uratował np. życie słynnej już "Calineczce" - najmniejszego polskiego wcześniaka.
Liczbę dzieci, które wymagają profilaktycznego podania Palivizumabu ocenia się na 600-700 rocznie, co odpowiada wydatkom rzędu 3-5 mln złotych.

- Oszczędzanie na tych dzieciach może znacznie bardziej obciążyć budżet państwa w przyszłości, gdyż jako dorośli będą oni cierpieć na poważne choroby układu oddechowego, wymagające leczenia, a czasem prowadzące do niesprawności - podsumowała prof. Helwich.

wklejam ciekawy artukuł..może sie komus przyda

Najlepsze sposoby na katar
żródło;Mamotoja

Jest takie powiedzenie, że katar leczony trwa tydzień, a nieleczony – siedem dni. To nieprawda. Nieleczony katar potrafi skończyć się poważną chorobą.

Zatkany nos utrudnia oddychanie, przeszkadza w jedzeniu, spaniu, zabawie. To dla małego dziecka naprawdę spory kłopot. Jeśli katar trwa długo, może dojść do zapalenia ucha lub zatok, a wtedy znacznie trudniej wyleczyć małego pacjenta. Zdarza się też, że ze zwykłego kataru po kilku dniach wywiązuje się nawet zapalenie płuc, bo maluchy nie potrafią wydmuchać noska ani wyka słać wydzieliny, która spływa im do oskrzeli. Dlatego nie lekceważ kataru, a jeśli przedłuża się lub malec zaczyna gorączkować, id˝ do lekarza.

Podawaj dziecku dużo picia
Dzięki temu wydzielina w nosku będzie bardziej płynna, a wówczas łatwiej go oczyścić. Jak najczęściej przystawiaj niemowlę do piersi. Jeśli malec nie pije już twojego mleczka, podawaj mu wodę, lekkie ziołowe herbatki – z malin, czarnego bzu, owoców dzikiej róży (jeśli tylko szkrab nie jest uczulony), rozcieńczone soki owocowe. Dziecku powyżej roku możesz do herbatek dodawać miód. Działa bakteriobójczo. Prawd˝ tylko, czy malec nie ma na niego alergii.

Wietrz i nawilżaj mieszkanie
Temperatura w pokoju, gdzie śpi dziecko, nie powinna przekraczać 20°C (zwykle są to niestety 22–24°C). Kilka razy dziennie otwieraj okno i wietrz mieszkanie. Uważaj tylko, by malec nie przebywał w przeciągu (najlepiej na czas wietrzenia wynieść go do drugiego pokoju).
Gdy w domu grzeją kaloryfery, powietrze jest mocno wysuszone, a to jeszcze bardziej utrudnia dziecku oddychanie. Na kaloryferze zawieś, więc nawilżacz (i wlej do niego wodę) lub połóż mokry ręcznik, a wokół łóżeczka maluszka rozwieś zmoczone pieluszki. Możesz też użyć elektrycznego nawilżacza. Pamiętaj jednak, że zbyt duża wilgoć również jest niekorzystna, szczególnie dla dzieci uczulonych na roztocza i pleśnie (w takich warunkach najlepiej się namnażają). Włączaj, więc nawilżacz najwyżej 2–3 razy dziennie na 10–15 minut.

Nacieraj stópki i plecy
Często bardzo pomaga posmarowanie pleców i stóp maściami zawierającymi olejki eteryczne (np. Pulmex Baby). Rozgrzejesz w ten sposób dziecko, ułatwisz mu pozbycie się kaszlu i odkrztuszenie wydzieliny przy katarze. A olejki eteryczne ułatwią maluszkowi oddychanie przez nosek.

Stosuj inhalacje
Najlepsze są z soli kuchennej (masz pewność, że nie wywoła ona reakcji alergicznej). Do garnka wlej dwa litry wody, dodaj dwie łyżki soli i postaw w pobliżu łóżeczka maleństwa. Uważaj jednak, by się nie oparzyło, bo dla dziecka jest to bardzo niebezpieczne!
Jeśli maluszek nie ma alergii, możesz zrobić mu inhalacje z dodatkiem ziół, np. rumianku i tymianku (mają działanie odkażające i ściągające). Bardzo skuteczne jest też smarowanie noska maścią majerankową (warto to robić kilka razy dziennie). A na poduszeczkę lub kołderkę możesz wlać 1–2 kropelki olejku eterycznego (np. miętowy, eukaliptusowy). Dziecko będzie go wdychać podczas snu, a to również udrożni mu nosek i ułatwi oddychanie.

Czyść nosek
Koniecznie przed spaniem i karmieniem. Do każdej dziurki wlej malcowi 1–2 krople soli fizjologicznej lub wpsiknij preparat w sprayu, zawierający sól fizjologiczną czy roztwór wody morskiej (Euphorbium, Strimar). Jeżeli to nie pomaga, dziecko ma zatkany nosek lub silny katar, możesz 2–3 razy dziennie podać mu krople na katar. Przynoszą ulgę, choć samego kataru nie leczą. Wybierz jak najłagodniejsze, są takie, które można stosować już u niemowląt. Wolno je podawać najwyżej 2–3 dni. Zbyt długie stosowanie powoduje tzw. polekowy nieżyt nosa (jest on stale zatkany). Dwulatka namawiaj do wydmuchania nosa (każdą dziurkę oddzielnie).

Układaj na brzuszku
Gdy dziecko nie śpi, jak najczęściej układaj je na brzuszku – w łóżeczku, na twoich kolanach. Wybieraj taką pozycję także wtedy, gdy nosisz maluszka na rękach. Wydzielina będzie łatwiej wyciekać z noska. 2–3 razy dziennie ułóż dziecko na swoich kolanach, ale tak, by główkę miało nieco niżej niż resztę ciała. Złóż dłoń w łódeczkę i oklepuj plecki maluszka, od dołu do góry, po obu stronach kręgosłupa (ale nie po nim samym!). Pomoże to pozbyć się wydzieliny, jeśli zaczęła się ona już dostawać także do dolnych dróg oddechowych.

Lecz dietą
Dla niemowlęcia najlepiej jest, gdy karmisz je piersią, bo w twoim pokarmie znajdują się przeciwciała, dzięki którym szybciej pokona chorobę. Nic się nie stanie, jeżeli nawet 8–9-miesięczny brzdąc w czasie choroby będzie tylko pić mleko z twoich piersi. Starszemu maluchowi (jeśli jest głodny) podawaj lekkostrawne dania (warzywa, owoce, kasze, chude, gotowane mięso i ryby, jogurt, kisiel). Ale gdy nie ma apetytu, nie zmuszaj go do jedzenia. Ważne tylko, by dużo pił.

KATARZYNA PINKOSZ

Tak jak inne bakterie, pneumokoki, (czyli dwoinki zapalenia płuc) przenoszone są drogą kropelkową. Zarazić się można nie tylko od kogoś chorego, ale także od osoby, która jest nosicielem zarazków (a nie ma objawów choroby). Nosicielstwo pneumokoków w górnych drogach oddechowych występuje u 20-40% dzieci. Mimo to bardzo rzadko zdarzają się masowe epidemie.

Powodują różne infekcje
Pneumokoki są jedną z najczęstszych bakteryjnych przyczyn zapalenia górnych dróg oddechowych. Mogą także wywołać zapalenie śluzówki nosa, ucha środkowego, gardła, zatok obocznych nosa oraz płuc.
Podczas zapalenia górnych dróg oddechowych dziecko gorączkuje, ma ból gardła, katar, brak apetytu i złe samopoczucie. Gdy procesem zapalnym objęte jest także ucho środkowe, dołącza się ból ucha i niedosłuch, a u niemowląt także niechęć do ssania. Podczas badania endoskopowego (do ucha wprowadzany jest wziernik) widać zaczerwienienie i wybrzuszenie błony bębenkowej. Niekiedy wymaga ona nacięcia.
Pneumokoki odpowiedzialne są także za zapalenie zatok obocznych nosa. Objawy tej choroby najczęściej pojawiają się między trzecim a piątym dniem od momentu wystąpienia kataru. Dziecko ma goryczkę, ból głowy oraz uczucie rozpierania, obrzęk i bolesność uciskową okolic oczu. Mimo właściwego leczenia, choroba ta może prowadzić do wielu powikłań.
Zakażenie pneumokokowe jest również najczęstszą przyczyną pozaszpitalnych bakteryjnych zapaleń płuc. Chorobę tę najczęściej poprzedza zakażenie górnych dróg oddechowych. Potem pojawia się wysoka gorączka, kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej, a czasem też brzucha.

Dlaczego są niebezpieczne
Szczególnie groźna jest sytuacja, gdy dochodzi do przełamania bariery błony śluzowej układu oddechowego i przeniknięcia drobnoustrojów do krwiobiegu. Inwazja pneumokoków powoduje wówczas ciężką ogólnoustrojową chorobę zwaną posocznicą (sepsa). Bakterie mogą być również przenoszone do odległych narządów i układów. Powodują tak poważne schorzenia, jak zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenia stawów czy otrzewnej.
Wszystkie te choroby mają bardzo szybki i szczególnie ciężki przebieg. Mimo właściwego leczenia, mogą zagrażać życiu.

Jak leczyć i zapobiegać
Najczęściej stosuje się antybiotyki, jednak dobranie właściwego leku oraz jego dawki stwarza lekarzowi wiele trudności. Od dwudziestu pięciu lat narasta bowiem problem lekooporności pneumokoków. Obecnie dotyczy on 25-60% wszystkich szczepów.
Ze względu na nosicielstwo tych bakterii, ryzyko uogólnionego zakażenia organizmu o ciężkim przebiegu oraz trudności związane z leczeniem tego typu infekcji, bardzo ważne jest zapobieganie chorobom wywoływanym przez pneumokoki.
Profilaktyka polega głównie na szczepieniach, które zalecane są dzieciom z tzw. grup ryzyka (z zaburzeniami odporności oraz rozpoznanymi chorobami przewlekłymi). Specjalną grupę stanowią też dzieci do drugiego roku życia. W sposób naturalny mają one niedojrzały układ odpornościowy.

Tekst Maria Korzon
członek zarządu oraz prezes oddziału gdańskiego PTP, kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Onkologii Dziecięcej Instytutu Pediatrii AM w Gdańsku, wojewódzki konsultant ds. pediatrii
www.polki.pl

Astma nie jest chorobą, lecz objawem wielu chorób - odkryli naukowcy.

Astma jest kojarzona z reakcją alergiczną od XVII w., gdy dr Bernardino Ramazzini z Modeny zauważył, że niektórzy jego pacjenci mają ataki duszności po kontakcie z kurzem. Tymczasem co najmniej 30 proc. osób cierpiących na astmę nie jest alergikami. Brytyjskie pismo medyczne "Lancet" sugeruje, że nie należy nawet używać pojęcia astma. "To błędne pojęcie, które zakorzeniło się w podręcznikach medycznych już w średniowieczu" - twierdzi prof. Fernando Martinez, dyrektor Arizona Respiratory Center.

Astma, na którą choruje 300 mln osób, nie jest samodzielną jednostką chorobową, lecz objawem zespołu schorzeń, z których każde wymaga indywidualnego leczenia. Kiedyś sądzono, że gorączka sama w sobie jest chorobą, okazuje się, że podobny błąd popełniano w wypadku astmy. Jej podłożem, oprócz alergii mogą być czynniki genetyczne, zanieczyszczenia środowiska, a także, jak w przypadku gorączki, przewlekłe infekcje układu oddechowego. - To niewątpliwie przełom w walce z astmą. Teraz u każdego pacjenta trzeba będzie najpierw ustalić przyczynę choroby, a dopiero potem zastosować właściwe leczenie - mówi "Wprost" prof. Marek Kowalski z Katedry Immunologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, który w ubiegłym tygodniu uczestniczył w poświęconemu tej sprawie spotkaniu ekspertów Global Allergy and Asthma European Network.

Ofiarą błędnej diagnozy i leczenia astmy jest m.in. amerykańska siedmioboistka Jackie Joyner-Kersee. Przez dziesięć lat ta sportsmenka miewała lekkie napady duszności, ale lekarze byli przekonani, że ich przyczyną jest nadmierny wysiłek fizyczny. Ponieważ nadal czynnie uprawiała sport, nie przyjmowała leków. Preparaty sterydowe stosowane w leczeniu astmy nie mogą być stosowane przez sportowców, bo przez komisje antydopingowe byłyby traktowane jako niedozwolone środki dopingujące. Dopiero kiedy ataki astmy spowodowały zapalenie płuc i Joyner-Kersee trafiła do szpitala, ustalono, że przyczyną astmy są stres oraz częste zmiany klimatu związane z licznymi wyjazdami na zawody.

Pogrzeb Scarlett

W krajach uprzemysłowionych astma stanowi większe zagrożenie niż wirus HIV - alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Wydatki na leczenie astmy przewyższają łączne koszty leczenia gruźlicy i AIDS. W Wielkiej Brytanii z powodu astmy leczy się ponad 5 mln osób. W Szwecji i Finlandii astmatyczne duszności doskwierają 20 proc. osób w wieku 13-14 lat. W Polsce na astmę choruje 3 mln ludzi, w tym milion dzieci. Napady duszności astmatycznej zabijają co roku ponad 180 tys. osób na świecie. Podczas ataku astmy zmarła w wieku 33 lat aktorka Charlotte Coleman, odgrywająca rolę Scarlett w filmie "Cztery wesela i pogrzeb".

- Częstym błędem lekarzy jest przepisywanie astmatykom już przy pierwszej wizycie jedynie środków łagodzących duszności, które tylko pozornie poprawiają samopoczucie pacjentów. Aby leczyć przyczynę astmy, trzeba wykonać nie tylko testy alergologiczne, ale także szczegółowe badania, z analizą krwi i wymazu z dróg oddechowych włącznie - mówi prof. Kowalski.

Przyczyną astmy nie jest nadmierne dbanie o czystość, jak sugeruje popularna ostatnio "hipoteza higieniczna". Dowiedziono co prawda, że dzieci, które często wdychają opary środków czystości czy odświeżaczy powietrza, czterokrotnie częściej chorują na astmę niż ich rówieśnicy, których rodzice nie przesadzają ze sprzątaniem. Niewielki odsetek maluchów dorastających w superczystym otoczeniu cierpi jednak na astmę w dorosłym życiu. Znacznie częstszą przyczyną nawracających duszności astmatycznych są infekcje.

Mikroby duszące

Badania przeprowadzone w Imperial College w Londynie wykazały, że rhinowirusy wywołujące zwykłe przeziębienie są odpowiedzialne za trzy czwarte zachorowań na astmę wśród dorosłych i za 85 proc. zachorowań dzieci. Maluchy, które po infekcjach tymi drobnoustrojami cierpią na silne ataki astmy, mają o połowę mniej antywirusowych białek we krwi (tzw. interferonów lambda) niż ich zdrowi rówieśnicy. Częstym powodem astmy u dzieci jest też infekcja wirusem RSV (respiratory syncytial virus). Ten wirus jest główną przyczyną chorób dolnych dróg oddechowych u niemowląt. Badania przeprowadzone w Belgii wykazały, że jest on odpowiedzialny za 62 proc. infekcji u dzieci do piątego roku życia. U większości z nich objawem zakażenia wirusem RSV jest duszność astmatyczna.

Grypa to zakaźna choroba wirusowa, której następstwem mogą być groźne powikłania. Przeziębienie, chociaż również jest nieprzyjemnie, zwykle przebiega łagodniej. Jednak ze względu na podobieństwo początkowych objawów, Polacy często mylą te choroby, a ich nazwy stosują wymiennie.

Wirus grypy atakuje układ oddechowy. Główne jej objawy to: wysoka gorączka (powyżej 39°C), nasilony ból mięśni i głowy, ogólne osłabienie, kaszel, rzadziej ból gardła, katar. U małych dzieci mogą wystąpić zaburzenia żołądkowo -jelitowe. Przeziębienie natomiast ma o wiele łagodniejszy przebieg. Rzadko towarzyszy mu gorączka i bóle mięśni. Najczęściej objawia się katarem, bólem gardła i łagodnym kaszlem. Czujemy się wtedy osłabieni, rozbici, ale nie skrajnie wyczerpani jak przy grypie.

Z przeziębieniem możemy w miarę normalnie funkcjonować. Jednak jeżeli dopadnie nas grypa to jedynym słusznym rozwiązaniem jest pozostanie w domu i poleżenie przez kilka dni w łóżku. Podczas grypy powinniśmy dużo pić i nie przemęczać organizmu.

"Leczenie grypy polega na podawaniu leków, które łagodzą jej objawy. Niestety nie ma lekarstwa, które zabija wirus, dlatego lekarz może zalecić jedynie środki przeciwgorączkowe, przeciwbólowe oraz krople do nosa i dawkę witamin" -mówi Iwona Jakubowska, lekarz rodzinny z Centrum Medycznego LIM.

W niektórych przypadkach następstwem grypy są powikłania układu oddechowego jak: zapalenie płuc i oskrzeli, a także zapalenie oskrzelików u niemowląt i małych dzieci. Rzadsze komplikacje to np.: zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie mięśni, a nawet zapalenie mózgu.

"Najbardziej narażone na powikłania pogrypowe są małe dzieci i osoby powyżej 50 roku życia. Ponadto problemy mogą mieć osoby cierpiące na choroby układu oddechowego lub układu krążenia, choroby nerek, cukrzycę i te z obniżoną odpornością" - dodaje specjalistka.

Co roku występują okresy wzmożonej zachorowalności na grypę, a nawet epidemie i pandemie. Wirus ten przenosi się drogą kropelkową i bardzo łatwo się nim zarazić. Wystarczy przebywać w tym samym miejscu z inną zarażoną osobą. Każdy z nas na pewno zadaje sobie pytanie jak się przed tym uchronić.

W okresach epidemii grypy powinniśmy unikać w miarę możliwości miejsc publicznych np.: kin, kawiarni. W przypadku gdy nie jest to konieczne nie powinniśmy odwiedzać osób chorych na grypę.

Jednym z zabezpieczeń przed zachorowaniem jest szczepionka. Szczególnie zalecana osobom dorosłym, które pracują w dużym gronie lub niekorzystnych warunkach np. na otwartej przestrzeni oraz osobom starszym po 65 roku życia ze względu na obniżoną odporność. Przed szczepieniem należy udać się do lekarza (np. rodzinnego), który sprawdzi, czy nie ma przeciwwskazań (czasowych lub bezwzględnych) do szczepienia i skieruje do gabinetu szczepień.

Czasowymi przeciwwskazaniami do szczepienia mogą być: niedawno przebyta choroba przebiegająca z gorączką, zażywane antybiotyki (do dwóch tygodni wstecz), aktualnie przebiegająca choroba z gorączką powyżej 37,5°C. Bezwzględnym przeciwwskazaniem jest ciąża (I trymestr) oraz uczulenie na białko jaja kurzego i neomycynę.

Najlepiej szczepić się przed zimą, czyli od września do listopada, ale Światowa Organizacja Zdrowia zaleca szczepienie się aż do marca, bo wtedy też występuje szczyt zachorowań na grypę. Odporność występuje po 10-14 dniach od podania. Szczepionka przeciw grypie chroni tylko przed tą chorobą, a w przypadku zachorowania przed jej groźnymi powikłaniami. Nie chroni nas Jak rozpoznać chorobęJakprzed infekcjami grypopodobnymi, ale poprzez swoje działanie na układ immunologiczny może łagodzić ich przebieg.

Wirus grypy często zmienia swoją budowę, dlatego szczepionka przeciwko grypie aktualna jest tylko przez jeden "sezon grypowy", czyli rok. Dla zabezpieczenia się przed zachorowaniem na grypę należy się szczepić co roku. Pamiętajmy jednak, że żadna szczepionka nie chroni w 100 proc. przed zachorowaniem.

Źródło: dziennik.pl

PALENIE TYTONIU W CIĄŻY

--------------------------------------------------------------------------------

Kobieta paląca tytoń w ciąży powoduje, że:
jej dziecko nie otrzymuje wystarczającej ilości tlenu, który jest potrzebny do prawidłowego wzrostu i rozwoju,
rozwijające się w jej łonie dziecko jest zmuszane do kontaktu z prawie 4.000 substancji chemicznych, w tym 40 rakotwórczymi, które są zawarte w dymie tytoniowym,
dziecko rodzi się znacznie mniejsze i podatniejsze na choroby wieku niemowlęcego i wczesnodziecięcego w porównaniu z dziećmi, których mamy nie palą,
zwiększa się ryzyko komplikacji w czasie ciąży: samoistnego poronienia, porodu przedwczesnego, krwawień z dróg rodnych, łożyska przodującego, przedwczesnego odklejenia łożyska lub pęknięcia błon płodowych, a także ciąży pozamacicznej.
palenie przez matkę w ciąży znacznie zwiększa ryzyko urodzenia martwego dziecka, wczesnej śmierci noworodka lub zespołu nagłej śmierci niemowlęcia (tzw. śmierci łóżeczkowej).
Najbardziej negatywnie na rozwój płodu wpływa zwłaszcza palenie w ostatnich 2 miesiącach ciąży.

Korzyści wynikające z rzucenia palenia przez kobietę w ciąży:

Jeśli kobieta paląca tytoń zrezygnuje z tego nałogu w pierwszej połowie ciąży, a najlepiej w pierwszym trymestrze ciąży (tzn. pierwszych 3 miesiącach), to ryzyko niskiej wagi urodzeniowej u dziecka, wcześniactwa, krwawień poczas ciąży lub martwego płodu będzie podobne jak u kobiet nigdy nie palących.
Nawet jeśli rzucenie palenia przez matkę nastąpi w 30 tygodniu ciąży istnieje szansa na wyrównanie przez dziecko swojej wagi urodzeniowej.
Jeśli kobieta pali po porodzie i jednocześnie karmi dziecko piersią to dochodzi do przekazywania wielu trujących substancji z dymu tytoniowego wraz z pokarmem matki. Do pokarmu przechodzi np. nikotyna, powodując u dziecka występowanie okresów niepokoju, bezsenności, wymiotów, biegunek, a także niefizjologiczne przyspieszenie pracy serca i zaburzenia krążenia.

Niemowlęta wdychające dym z papierosów wypalanych przez ich matki bądź ojców, 2 razy częściej zapadają na poważne choroby układu oddechowego (zapalenia płuc, oskrzeli, górnych dróg oddechowych). Poza tym palenie papierosów przez rodziców w istotny sposób zwiększa ryzyko wystąpienia astmy oskrzelowej u dziecka, a także przewlekłego zapalenia ucha środkowego, które jest główną przyczyną głuchoty w wieku dziecięcym. Istnieją także dowody na związek palenia tytoniu z innymi poważnymi chorobami, np. białaczkami.

Ponadto dzieci przebywające w środowisku dymu tytoniowego (np. z domów, gdzie palą ich rodzice lub inni domownicy) częściej chorują na nieżyty żołądkowo-jelitowe oraz gorzej rozwijają się umysłowo.

Według badań wykonanych przez jedną z amerykańskich organizacji zdrowia wynika również, że dziecko kobiety palącej może przysparzać w przyszłości więcej problemów wychowawczych niż dziecko kobiety niepalącej.

To tak ku przestrodze...radze rzucic jak najszybciej! nigdy nie za pozno!!

Był środek listopada 2003...
Zawsze czułem sie dobrze, niezależnie od pogody, ciśnienia i innych 'bzdet'.
Pewnego dnia w szkole, czułem sie słabo, trwała właśnie lekcja WFu w szkole, w której brałem udział. Zgłosiłem fakt, że sie słabo czuje nauczycielce, która wysłała mnie do higienistki.. Pani higienistka, nie pamietam już co zrobiła, w każdym razie dzwoniłem do domu, żeby ojciec po mnie przyszedł do szkoły, bo prawdopodobnie jestem chory, a miałem naprawde blisko, więc był lada chwila. Odebrał mnie, doszliśmy do domu, i wiadomo, od razu w łóżko, kurować się, a na drugi dzień do lekarza. Już wtedy mama, żeby mi jakoś polepszyć samopoczucie, kupiła mi to co lubie, Tymbark jabłko-mięta. Na drugi dzień, poszedłem z tatą do lekarza.. Niestety, okazało się, że 'mojej' (w sensie tej, do której zawsze chodze) lekarki nie było. Była tylko inna pani doktor, u której nigdy nie byłem. Nie było wyboru, musiałem iść. Doktorka zbadała, stwierdziła, że mam zapalenie gardła (albo płuc? nie pamietam). Skoro tak mówiła, widocznie miała ku temu jakieś podstawy. OK, leki kupione, do łóżka, zażywać leki. Kolejne litry mojego tymbarka zostały przeze mnie wypite. Do tego dochodziły winogrona, i inne owoce. A cukier rósł, i rósł, ale wtedy o tym nie wiedzieliśmy Po jakimś czasie, 2-3 dni, byłem blady jak ściana, słaby jak niemowlak, schudłem o kilkanaście kilogramów, i wszystko co zjadłem, lada moment zwracałem.. Zaczęło mnie wszystko boleć. Poczułem nagłe duszności (tak to sobie przypominam). Więc któryś z rodziców telefon, 999 i przyjeżdżajcie. Pan 'ratownik medyczny' stwierdził, że to przez suche powietrze, zalecił, aby zrobić tak, żeby powietrze było wilgotniejsze, to bedzie wszystko w porządku. Po jakimś tygodniu spędzonym w łóżku, z którego mało co pamietam, w końcu tato postanowił iść do 'pani doktor', aby coś zaradziła. Pani doktor nadal trwała w zaparte, że to zapalenie gardła/płuc. Nic nie dawała rozmowa że już jestem półprzytomny. 'Pani doktor' przepisała zastrzyki, i kazała podawać. Jako, że moją sąsiadką jest pielęgniarka, z podawaniem zastrzyków nie było problemów. Tylko że ja już ich nie pamietam. Popadłem w śpiączke cukrzycową. 'Pani doktor' w końcu olśniło (wow!), i sama od siebie wezwała karetkę, żeby mnie przewieść do szpitala, bo już byłem prawie po drugiej stronie tego świata. Zostałem przewieziony do Szpitala w Tychach, na OIOM. Spędziłem tam 4 dni nieprzytomny. W tym czasie zrobiono mi W KOŃCU podstawowe badania. Stwierdzono cukrzyce typu 1. Poziomu mojego cukru nie udało sie zmierzyć za pomocą zwykłego glukometru. Moją krew lekarze musieli rozpuścić w osoczu (czy jakoś tak, nie ważne). Wynik wskazał 1750. Lekarze chwytali sie za głowe, kto mógł mnie doprowadzić do takiego poziomu cukru!? Na szczęście udało im sie mnie wybudzić z tego złego snu.. Za co im wielkie dzięki. Już był grudzień 2003, a mnie przewieziono do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Katowicach - Ligocie, 2 tygodnie spędzone na oddziale diabetologicznym, i edukacja "jak zapanować nad cukrzycą".
Na oddziale poznałem wielu wspaniałych ludzi, nawet okazało sie, że kilka pomieszczeń obok, leży mój kolega z tej samej miejscowości, któremu też zdarzyło sie zachorować na cukrzyce typu1. Nawet nie myśle co by sie stało, gdyby nie lekarze ze szpitala w Tychach, i bardzo opóźniona reakcja 'pani doktor'.
Wiem jedno. Jestem dozgonnie wdzięczny dr. Arturowi z Tyskiego Szpitala, oraz całemu personelowi Kliniki w Katowicach, w której do dziś jestem gościem 1 piętra (poradnia diabetologiczna). Do tej niechlubnej 'pani doktor' już nie chodze i nigdy nie pójde, wole jechać do innego miasta. Żałuje tylko że mojego lekarza nie było w grudniu 2003.. No cóż, widocznie tak miało być . A teraz mamy maj 2009, od momentu wykrycia minęło ponad 5 lat, czuje sie dobrze, nie narzekam . Wszystko układa sie tak jak powinno w życiu każdego innego człowieka.

Czarnaaj

tylko ze te przepisy sa raczej na dzien porodu ...zeby bylo szybciej i latwiej ......no ale herbatka nie zaszkodzi

Tu wkleje o trzydniowce ( gdyby kiedys bylo potrzebne ) :
Gorączka trzydniowa (rumień nagły)

autor artykułu : Lilianna Baran - pediatra
Dr nauk med., specjalista chorób dziecięcych, specjalista neonatolog; Wrocław

Gorączkę trzydniową po raz pierwszy opisano w 1910 roku, jej przyczynę znaleziono 1988 roku, więc jest to schorzenie o stosunkowo krótkiej historii. Za przyczynę rumienia nagłego uznano wirusa (HHV6- human herpesvirus 6, występującego w odmianie A i B). Wirus gorączki trzydniowej jest szeroko rozpowszechniony, co potwierdza obecność przeciwciał u prawie wszystkich dzieci w wieku 4 lat. Gorączka trzydniowa jest ostrą chorobą zakaźną zwykle występującą sporadycznie, o małej zaraźliwości. Chorują na nią dzieci między 6 a 24 miesiącem życia. Okres wylęgania wynosi od 7 do 17 dni.

Objawy kliniczne

U dziecka po raz pierwszy zakażonego wirusem HHV6 pojawia się jako pierwszy objaw kilkudniowa wysoka gorączka (nawet powyżej 39 st.C). Zwykle dziecko pomimo wysokiej gorączki czuje się dobrze. Wysoka temperatura może utrzymywać się od 3 do 7 dni (zwykle 3-4 dni). Najczęściej gorączka występuje jako jedyny objaw, chociaż mogą jej towarzyszyć zmiany grudkowe w gardle, kaszel, katar, biegunka, powiększenie węzłów chłonnych szyjnych oraz drgawki. Ostatnie doniesienia dowodzą, że rumień nagły może być jedną z głównych przyczyn drgawek gorączkowych u niemowląt. Gorączka obniża się nagle najczęściej w 3-4 dniu choroby. Gdy temperatura wraca do normy na skórze pojawiają się wykwity. Wysypka jest grudkowo-plamista na twarzy i tułowiu. Wysypka szybko blednie i całkowicie ustępuje po kilku dniach. W momencie pojawienia się wysypki stan dziecka poprawia się.
Po przebyciu zakażenia, wirus przechodzi w formę latentną.
Uważa się, że połowa wszystkich przypadków gorączki u niemowląt jest spowodowana zakażeniem HHV6, więc jest to jedna z najczęstszych infekcji występujących u niemowląt.

Różnicowanie

Dzieci z gorączką wymagają diagnostyki różnicowej gorączki z nieznanego pochodzenia. Zawsze niemowlę lub małe dziecko z gorączką powinno być zbadane przez lekarza, aby wykluczyć inne przyczyny gorączki, takie jak: zapalenie ucha środkowego, infekcję dróg moczowych, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz zapalenie płuc.
W przebiegu rumienia nagłego w morfologii krwi obwodowej od drugiego dnia choroby występuje leukopenia (mała ilość białych ciałek krwi) z wysokim odsetkiem limfocytów we wzorze krwinek białych (tzw. rozmazie).

Leczenie

Choroba nie wymaga leczenia, ustępuje samoistnie. Stosuje się leczenie objawowe, głównie leki przeciwgorączkowe. Nie ma sposobu skrócenia czasu trwania gorączki trzydniowej, ani jej zapobiegania.

witam....

nie mam specjalnie nowych wiesci o synku.....

zadnych wynikow dzisiaj nie bylo....wiem tylko ze wczoraj synek mial usg brzuszka i glowki i byl u niego laryngolog...

jutro ma byc okulista i kardiolog i ma miec proby potowe a w czwartek ma byc neurolog.

czytala mdzisiaj o refluksie i z opisu objawow wywnioskowalam ze to moze byc glowny problem malego.

spytalam sie o to lekarke to tylko fuknela ze synek nie ma ZADNYCH objawow refluksu ( i stwierdzili to na podstawie usg) i obrazona ze osmielilam sie jej cos zasugerowac poszla i nie chciala ze mna wiecej rozmawiac....

pieprzona zastepca ordynatora.... mysli zejest na stanowisku to jej wszystko wolno....

oto co znalazlam o refluksie....

niskie przyrosty wagi - większość dzieci z niepowikłanym refluksem może normalnie przybierać na wadze. Ból związany z jedzeniem skutkować może jednak odmową jedzenia, a następnie utratą wagi ciała albo ograniczeniem przybierania na wadze;•
zapalenie przełyku - refluks (ze względu na cofanie się treści żołądkowej z kwasem solnym) może czasami prowadzić do stanu zapalnego przełyku. Niemowlę nie chce wtedy jeść, podczas ulewania się można zauważyć krew, zdarza się, że dziecko staje się w czasie jedzenia nerwowe;• choroby płuc - u niewielkiej liczby dzieci z refluksem treść pokarmowa dostaje się do dróg oddechowych (do płuc). Może to powodować świszczący oddech (chrapliwe sapanie), chrypkę, nawracający kaszel lub nawet zapalenie płuc;
• narastające wymioty lub przetrwałe silne wymioty chlustające;
• żółte lub zielone czy też przypominające fusy kawy wymiociny;
• trudności z oddychaniem po wymiotach lub ulewaniu;
• utrudnione albo bolesne przełykanie.

Najczęstsze objawy refluksu żołądkowo-przełykowego to ulewanie się i wymioty.

Inne symptomy:
• rozdrażnienie i niepokój oraz zaburzenia snu,
• niechęć do jedzenia (brak apetytu),
• spadek wagi ciała,
• anemia (niedokrwistość),•
utrudnione lub bolesne przełykanie,
• zaburzenia ze strony układu oddechowego: powtarzające się zapalenia oskrzeli, płuc, astma oskrzelowa, napady bezdechów (dziecko nie oddycha dłużej niż przez 20 sekund).
Ostatnio badacze uważają, iż z refluksem wiążą się także:
• przewlekłe zapalenia ucha środkowego,
• ubytki szkliwa zębowego,
• nieprzyjemny zapach z jamy ustnej,
• wrażenie ucisku w gardle,
• choroby krtani.

Uwaga: Ulewanie się jest zawsze związane z refluksem, ale nie każde zarzucenie treścią (refluks) musi się zakończyć ulewaniem.
Regurgitacja polega na cofnięciu się pokarmu do ust, nie widać go poza nimi. Tym różni się ona od ulewania się.

oto opis refluksu jaki znalazlam w sieci , pogrubilam objawy jakie zauwazylam u syna....

czy wg was Kacper nie ma ZADNYCh objawow?? bo ja jestem innego zdania....

Jakie są - z wojskowego punktu widzenia - skutki użycia tej broni, lub innymi słowy - dlaczego się ją stosuje?

- Uran, zubożony uran (ang. depleted uranium), jest w zasadzie produktem ubocznym przemysłu jądrowego. Powstaje przy produkcji prętów paliwowych z naturalnego uranu. Przy tym procesie pozostaje dużo zubożonego uranu. Jest on lekko promieniotwórczy i jak każdy inny metal ciężki jest silnie toksyczny. Nie wiadomo, co z nim zrobić, już w tej chwili na świecie jest 1,2 milionów ton i z dnia na dzień jest go coraz więcej. Zubożony uran w formie prętów metalowych oraz przy odpowiednim przyspieszeniu przebije każdą przeszkodę, co było ogromnym odkryciem dla projektantów wojskowych. Ma on też drugą zaletę: przy ogromnej temperaturze tarcia – do 5000 stopni Celsiusza, zapala się samoistnie w temperaturze 800 stopni i eksploduje. Innymi słowy - te pociski i bomby nie potrzebują materiału wybuchowego. Najbardziej fascynujący dla wojska jest jednak fakt, że materiał ten zapala się samoistnie oraz ma działanie przeciwpancerne.

- Z wojskowego punktu widzenia są to zalety. Czy istnieją wady takiej broni?

- Oczywiście. Te wady są przerażające i to całe ich okropieństwo. Gdy taki pocisk trafi w czołg, lub dom wielopiętrowy, zubożony uran przy takiej temperaturze wybuchu spali się i powstaną nanocząsteczki, coś w rodzaju metalowych ’spalin’. Te nanocząsteczki są 100 razy mniejsze od czerwonych krwinek. Człowiek je wdycha, lub - jeśli śmiercionośny pył osiądzie na owocach czy zbożach - przyjmuje wraz z jedzeniem. W organizmie uran wędruje dalej - do wszystkich narządów. Pokonuje barierę matka-dziecko. Po wdychaniu może bezpośrednio przejść do mózgu i tam się odłożyć. Emitowane przez uran promieniowanie alfa działa jak słońce na sąsiednie komórki.

Ci, co to bagatelizują mawiają zawsze, że można się przecież chronić kartką papieru. Zgadza się, ale jeśli to się gdzieś odkłada - powiedzmy w płucach - to sąsiednia komórka nie posiada takiej kartki papieru, aby się ochronić. Jest ona bezbronna wobec promieniowania, a nauka jasno udowodniła, że promieniowanie alfa powoduje raka.

Wywołuje również inne problemy. Cząsteczka przemieszcza się do męskiego nasienia, do żeńskiej komórki jajowej. W ten sposób mogą powstać nieprawidłowości w chromosomach, kod genetyczny człowieka może się zmieniać wraz ze wszystkimi przerażającymi skutkami zniekształceń.

Zapewniam, że w Iraku, w Basrze i Bagdadzie, widziałem piekło.

Widzieliśmy tam straszne zniekształcenia, które wkrótce będziemy obserwować u siebie. To znaczy: żołnierze, wszyscy żołnierze, też nasi chłopcy stacjonujący w Kosowie i w Afganistanie, wrócą skażeni – badania naukowe mówią o 30-40%. Jeśli później będą mieli dzieci, to czeka nas tragiczne doświadczenie.

Tu np. jest niemowlę[3] (patrz pokaz slajdów poniżej - przypis red.) sfotografowane w Bagdadzie w październiku 2003 roku. Lekarz powiedział, że niemowlę ma tzw. ‘rybie usta’, ‘rybie oczy’ i łuskowatą, szklaną skórę i jest niezdolne do życia. Niemowlę zmarło półtora, dwa dni później. Lekarz jasno powiedział, że jest niezdolne do życia.

Szczepionka zabiła niemowlę?
O SPOWODOWANIE ŚMIERCI DZIECKA PODEJRZEWANO OJCA
Szczepionka zabiła niemowlę?
Śmiertelna szczepionka
sxc.hu
Gdy skończył sześć tygodni, został poddany standardowym szczepieniom ochronnym w przychodni w Strykowie. Następnego dnia Jaś zmarł w męczarniach w łódzkim szpitalu. Najprawdopodobniej zawiniła koreańska szczepionka Euvax B, przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby, która okazała się śmiercionośnym płynem - donosi łódzki "Express Ilustrowany".
Jaś Łuszczyński był zdrowym, silnym dzieckiem. Gdy się urodził, miał 60 cm długości i ważył prawie 4,5 kg. Potwierdza to dokumentacja lekarska.

Chłopczyk rozwijał się prawidłowo. Po kilku tygodniach nadszedł czas obowiązkowych szczepień przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, zakażeniom i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

"Jego ciało przeszył jakby prąd"

23 września w przychodni w Strykowie niemowlęciu podano w zastrzyku szczepionki: DTP, ACT - Hib i Euvax B. Chłopczyk płakał z bólu, ale sądzono, że to naturalna reakcja dziecka na ukłucie igłą. Wieczorem chłopiec gorączkował, ale w nocy temperatura wróciła do normy.

Rano Jaś nie chciał jeść i płakał. Z nosa pociekła mu krew. Jak relacjonuje ojciec, gdy wziął dziecko na ręce - najpierw przeraźliwie krzyknęło, potem zrobiło się blade, jego ciało przeszył "jakby prąd" i stało się wiotkie.

Mężczyzna natychmiast zawiózł synka do przychodni w Strykowie. Na miejscu okazało się, że ustała praca serca dziecka. Lekarka kazała wezwać karetkę i rozpoczęła reanimację. Uciskała klatkę piersiową i pompowała ustami powietrze do płuc.

Pół godziny później przyjechała karetka. Ratownikom udało się przywrócić akcję serca. Jasia zabrano do szpitala im. Konopnickiej w Łodzi. Tam lekarze podłączyli go do specjalnej aparatury.

W domu czekała policja

Tymczasem ojciec dziecka, Przemysław Łuszczyński wrócił do domu. Tam przywitała go policja. Został zatrzymany w celu wyjaśnienia, dlaczego chłopczyk trafił do szpitala. Przeszukano też też mieszkanie Łuszczyńskich. - Zadawali mi dziwne pytania. Szukali śladów krwi. Bardzo ich zainteresowała siekiera, którą znaleźli w kuchni. Myśleli, że uśmierciłem nią niemowlę! - wspomina mężczyzna w rozmowie z "Expressem Ilustrowanym".

Przez cały czas prosił policjantów, by pozwolili mu jechać do umierającego dziecka. Bezskutecznie, o śmierci dziecka ojciec dowiedział się, gdy zadzwoniono ze szpitala.

Sprawą zajęła się prokuratura w Zgierzu. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. - Więcej na temat przyczyn zgonu będzie wiadomo, gdy otrzymamy wyniki sekcji zwłok, zwłaszcza badań toksykologicznych i histopatologicznych - powiedział gazecie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Szczepionkę wycofano

Zadawali mi dziwne pytania. Szukali śladów krwi. Bardzo ich zainteresowała siekiera, którą znaleźli w kuchni. Myśleli, że uśmierciłem nią niemowlę!
Przemysław Łuszczyński
Tymczasem w łódzkim sanepidzie nieoficjalnie mówi się, że do śmierci małego Jasia przyczyniła się koreańska szczepionka Euvax B - informuje "Express Ilustrowany". Nie wiadomo jednak, czy chodzi o wadliwą partię leku, czy całość leku. Gazeta przytacza jednak opinię prof. Pawła Januszewicza, byłego krajowego konsultanta ds. pediatrii, który twierdzi, że tego preparatu nie powinno się używać do masowych szczepień, bo nie był testowany w tzw. badaniach klinicznych czwartej fazy (przeprowadzonych w Polsce).

Przed poważnymi powikłaniami, a nawet śmiercią po użyciu preparatu Euvax B przestrzegała też w ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia. Wiadomo, że w Wietnamie po użyciu tej szczepionki nastąpiło kilka zgonów. Również w Polsce, w 2007 r., zmarło troje niemowląt, które zaszczepiono koreańskim preparatem.

W maju br. główny inspektor farmaceutyczny nakazał wycofanie z obrotu wszystkich serii szczepionki Euvax B. Lek zbadano w Państwowym Zakładzie Higieny. Następnie znów dopuszczono go do użycia, bo nie stwierdzono, by to on spowodował śmierci dzieci.

Obecnie, po śmierci Jasia, lek znów wycofano.

mon//kwj

Link: http://www.tvn24.pl/12690...,wiadomosc.html

Imię: Milva
Nazwisko: Faerienharald
Przydomek: Lady Milva
Profesja: Uzdrowicielka
Rasa: Półelfka
Wiek: 70
Specjalna umiejętność: Dowcip.
Wyznanie: Lynilay
Opis: Jest smukłą i gibką półelfką o delikatnych szczupłych dłoniach i łagodnych rysach twarzy. Piwne oczy otoczone długimi rzęsami mienią się od złota do leśnej zieleni w zależności od nastroju i oświetlenia. Kasztanowo-rude loki zawsze w lekkim nieładzie, opadające na ramiona i plecy. Usta ma pełne i kształtne, jakby stworzone do pocałunków. Porusza się lekko, z gracją, widać że walka wręcz nie jest jej bynajmniej obca. Ubiera się w łagodne odcienie zieleni i szarości. Na codzień nosi spodnie ze smoczej skóry, płaszcz z kapturem i lekki skórzany pancerz, pięknie zresztą dopasowany i pełniący nieomal rolę gorsetu. Wieczorami i na specjalne okazje ubiera się w suknie skrojone na elficką modłę.

Krótka Historia: Urodziła się w szlacheckiej rodzinie na południu krainy jako owoc zakazanej miłości matki szlachcianki i złotowłosego ludzkiego minstrela. Mąż matki, przyłapawszy żonę w objęciach kochanka, nakazał wychłostać i powiesić minstrela. Żonę oszczędził ale zamienił jej życie w koszmar. Nigdy nie dowiedział się że była w ciąży. Ukrywała to skrzętnie i po połogu oddała niemowle na wychowanie druidom. Ci wykryli u Milvy wrodzony dar uzdrawiania i po kilkunastu latach rzetelnego szkolenia została Uzdrowicielką. Miała również szczęście wyuczyć się walki wręcz dzięki temu, że do osady Druidów trafił ciężko poraniony drow, którego bali się wszyscy oprócz półelfki. To ona znalazła go przypadkiem w lesie na granicy życia i śmierci, i to ona opiekowała się nim osobiście. Nikt nie chciał się dotknąć do ciemnego elfa mimo przysiąg niesienia pomocy wszystkim bez wyjątku.
Otrzymała ultimatum: "Ty go przywlekłaś na nasze nieszczęście do osady i ty zrobisz z nim co zechcesz. Leczysz go sama, albo wyrzucasz tam gdzie go znalazłaś. My nie chcemy mieć z tym nic wspólnego". Taka była wola Rady Druidzkiej i Milva nie miała dużego pola manewru, ale nie miała też serca zostawić drowa na pastwę losu. Barra nigdy jej nie podziękował za ratunek ale któregoś wieczoru, siedząc na ławce przed chatą w której go leczyła, zapytał czy potrafiłaby się obronić gdyby ją teraz zaatakował. Zaśmiała się i zgodnie z prawdą stwierdziła, że pewnie nie, ale ma nadzieję że nie będzie musiała tego doświadczać na własnej skórze. Drow pokiwał tylko głową, wyraził opinię, że albo jest głupia albo odważna a najpewniej jedno i drugie, i stwierdził że powinna swoją odwagę czymś podeprzeć oprócz tego że ją ma. Od tego momentu zaczęły się lekcje. W niedługim czasie potrafiła sobie dać sobie radę z podstawową obroną. Później z atakiem. W końcu zaczęło jej się udawać pokonać drowa, wtedy zakończył szkolenie i zwyczajnie zniknął nie żegnając się nawet. Po osiągnięciu odpowiedniego wieku i zakończeniu szkolenia postanowiła opuścić przybraną rodzinę i po długich kłótniach i sprzeciwach ruszyła w drogę. Tułając się po krainie trafiła tutaj z nadzieją, że w końcu się gdzieś osiedli i zostanie na trochę dłużej.

Charakter: Dość spokojna i opanowana, dopóki ktoś jej nie wyprowadzi z równowagi. Wie do czego dąży. Raczej stanowcza, a czasem wręcz uparta jeśli jest pewna swego. Ma awersję do tracenia czasu na pierdoły i czczego gadania. Po kilku nieudanych związkach otoczyła się szczelnym murem chłodu i obojętności, co nie znaczy, że jest oschła. Ma w sobie wielkie pokłady ciepła i czułości ale tego prawie nigdy nie okazuje. Troszczy sie o przyjaciół, chociaż forma tej troski może się wydać dziwna. Składa się na nią głównie opierniczanie typu: No co ty? Przykryć się nie umiesz Przeziębienie to pestka, ale zapalenia płuc to kurować nie będę, bo się osobiście napraszasz na nie i tym podobne.
Ogólnie stara się być miła, co też nie zawsze wychodzi tak jak powinno i często prowadzi do sprzeczek i ans.

Ekwipunek: Na plecach długi łuk. Sztylety (2 szt) wsunięte w cholewy wysokich butów, oba nasmarowane substancją powodującą krótkotrwały paraliż. Podręczna sakwa z leczniczymi wiktuałami i innymi niezbędnymi akcesoriami nieodłącznie przy boku.

zatem moje pytanie dotyczy wspomagania przez odpowiednie połączenia, np: czytałam o tym korzeniu łopianu, że leczy ezemy, ale co z czym, kiedy, ile...tego nie wiem...może coś słyszałaś na ten temat? pozdrawiam


Szukałam informacji na temat egzem u dzieci i temat jest bardziej złożony. Nie ogranicza się jedynie do diety czy smarowania maściami. Myślę, że jeśli chcesz to naprawdę "ruszyć", to przydałby się dobry lekarz naturalny (polecam jak zwykle Dr Romanowskiego z W-wy).
Trudno jest tak naprawdę stwierdzić co jest dokładnie przyczyną egzemy u Jagody, ale napewno trzeba byłoby się przyjrzeć jej sferze emocjonalnej, relacjom m-dzy rodzicami czy dietą Twoją w ciąży.

To co mogę naszkicować a propos skóry to parę ogólnych informacji. Nie wiem, czy nadają się na ten wątek bowiem jest on o gotowaniu a nie medycynie chińskiej. Ale może zrobimy wyjątek:
"[...]Stan skóry jest obrazem ogólnego stanu zdrowia. Jeśli pojawiają się problemy skórne, to są one zazwyczaj wywołane zaburzeniami wewnętrznymi. W medycynie naturalnej egzema uważana jest za wynik nagromadzonych trucizn, "wyrzucanych" z organizmu podczas choroby. Skórę nazywa się "trzecim płucem". Praktyczną tego konsekwencją jest to, że leczenie skóry może mieć wpływ na płuca. Na przykład konwenconalne leki steroidowe stosowane przeciko wegzemie mogą czasem wepchnąć egzemę do wnętrza, do głebszej warstwy energetycznej, powodując pojawienie się astmy.
W medycynie chińskiej przyczyna egzemy tkwi najczęściej w trawieniu (zarówno przed jak i po narodzinach). Na płaszczyźnie emocjonanej egzema powstaje na tle skrywanych uczuć lub niemożności ich zakomunikowania bądź niemożności znalezienia wspólnego języka z innymi [...]"
Egzemy w życiu dorosłym na przykład pojawiają się u ludzi, którzy mają trudności znalezienia się w świecie, nie potrafią sobie znim do końca radzić, dlatego przepływ energii PO (czyli związanej z przemianą Metalu, Płucami i Jelitem Grubym a zatam i ze skórą) w ich organizmie jest zakłocony i skóra "grubieje", zapala się i nawarstwia, miewają stany zapalne skóry.
[...] Kiedy dziecko znajduje się w stresie i doznaje silnych uczuć, ale nie potrafi ich wyrazić, może to wpłynąć a proces trawienia i wywyołać egzemę. Dzieci poniżej 7-ego roku życia nie potrafią zazwyczaj powśiciągać swych uczuć, a co za tym idzie u niemowląt wyprysk na tle emocjonalny jest raczej zjawiskiem rzadkim.[...]
Wynika z tego, że egzema u Jagody ma raczej przyczyny dietetyczne: czyli albo Twoja dieta nieodpowiednia w czasie ciąży, albo dużo wcześniej. Dochodzi do tego jeszcze dieta taty.
Oprócz diety wegańskiej Jagoda powinna uważać na orzechy (całkowicie wyeliminowane powinny być orzechy ziemne), soki cytrusowe, posiłki powinny być w regularnych odstępach, nie przesadzając z ilością. Można dodawać olej lniany do posiłków (pól łyżeczi dziennie) i dbać o regularne wypróżnienia (obserwować je). Należy również sprawdzić czy egzemy nie wywołują proszki i detergenty do prania i mycia[...]

Chciaż uważam, że należałoby poradzić się lekarza, można stosować:
- na skórę suchą i dla złagodzenia bólu i rozgorączkowania: krem z nagietka lekarskiego
- na uśmierzenie świądu: Urtica, płyn lub maść z pokrzywy-żegawki (Urtica officinalis), dodanie naparu koszyczka rumianku lub skrzypu (jedną garść ziół na litr wody , gotować 10 minut i dodać do kąpieli) lub mąki ziemniaczanej (tzw. krochmalu) do kąpieli.
- na rozgorączkowanie i ból: maść z babki zwyczajnej.[...]
Jeśli chodzi o łopian, to znalazlam przepis na nalewkę z łopianem, ale ponieważ są w niej również inne zioła (które są trudno dostępne), nie piszę o niej. Rzeczywiście łopian ma zastosowanie w leczeniu skóry, ale mieszankę ziół do stosowania zewnętrznego powinien przepisać lekarz.

W sferze emocjonalnej dobrze jest umożliwić dziecku psychiczne otwarcie się poprzez rozbudzenie jego zainteresowania światem zewnętrznym, tym samym odwracając uwagę od niego samego i zwracając bardziej na zewnątrz.

P.S. Cytowane fragmenty pochodzą z książki J. Scott "Medycyna naturalna dla dzieci"

[ Dodano: Pią 25 Sie, 2006 ]